Faktury hotelowe.
Raport prywatnego detektywa.
Prawnik Daniela zbladł pierwszy. Wtedy zrozumiałem, że nie powiedział mu wszystkiego.
„Panie Vale” – powiedział pan Laurent – „czy autoryzował pan przelewy na łączną kwotę czterystu osiemdziesięciu tysięcy dolarów z konta małżeńskiego do podmiotu o nazwie VaneLux Interiors?”
Vanessa otworzyła usta.
Daniel szybko doszedł do siebie. „To była inwestycja biznesowa”.
„Firma należąca do panny Vanessy Crowe?”
„Ona jest moją partnerką.”
„W biznesie czy w cudzołóstwie?”
W pokoju zapanowało poruszenie.
Daniel uderzył dłonią w stół. „Sprzeciw!”
„Nie jesteś prawnikiem” – warknął sędzia.
Pan Laurent kontynuował, spokojny jak zima. „Czy wykorzystał pan również fundusze małżeńskie na wynajem mieszkania panny Crowe, zakup jej samochodu i opłacenie operacji plastycznych wymienionych w ramach refundacji kosztów leczenia?”
Vanessa szepnęła: „Daniel”.
Nie spojrzał na nią.
To była druga wskazówka: chciwi ludzie porzucają wspólników szybciej, niż ofiary.
Następnie pan Laurent odtworzył nagranie.
Głos Daniela wypełnił salę sądową.
Kiedy dziecko się urodzi, będzie zbyt wyczerpana, żeby walczyć. Uzyskamy opiekę, stwierdzimy, że nie nadaje się do opieki, a problem z alimentami zniknie. Potem sprzedamy dom.
Następnie rozległ się głos Vanessy, słodki i okrutny.
A co jeśli odmówi?
Daniel się roześmiał.
Ona nie ma nikogo.
Sala sądowa stała się zimniejsza niż kamień.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






