Trzy miesiące później rozwód został sfinalizowany. Otrzymałem swoją część tego, co Derek próbował ukryć, i zacząłem pracować w Fundacji Wilmington, zarządzając programami nauczania czytania i pisania. Catherine stała się rodziną, jakiej się nie spodziewałem, a ja powoli odbudowałem swoje życie z godnością i niezależnością.
Pewnego wieczoru, mijałem przystanek autobusowy i zobaczyłem zmęczoną kobietę siedzącą samotnie. Zatrzymałem się i zaoferowałem pomoc. Powiedziała mi, że właśnie rozstała się z okrutnym chłopakiem i boi się zacząć od nowa.
Dałem jej swoją wizytówkę i powiedziałem, że mamy programy, które mogłyby ją wesprzeć.
Zapytała, dlaczego pomagam obcej osobie.
Pomyślałam o Catherine, przystanku autobusowym i dniu, w którym uratowała mnie życzliwość.
„Bo ktoś mi kiedyś pomógł” – powiedziałem. „I to zmieniło wszystko”.






