„Tak. Powiedziałem niebieski.”
„Właśnie przeżyłeś zawał serca”.
„Byłem zmęczony.”
Zaśmiałem się, potem rozpłakałem, a potem przytuliłem ją ostrożnie.
Ben usiadł obok nas.
„Samuel twierdził, że obiecałeś mu próbki od bliźniaków.”
Wyraz twarzy Rosie się wyostrzył.
„Obiecałem mu dokumentację szpitalną”.
“Dlaczego?”
„Fałszywe dokumentacje szpitalne”.
Ben wpatrywał się.
„Chciałam, żeby uwierzył, że dzieci mają białko oporności”.
„A oni nie?”
„Nie wiem. Nikt nie wie.”
„Użyłeś bliźniaków jako przynęty?”
„Nie. Użyłem papierkowej roboty jako przynęty. Bliźniaki nigdy nie miały być w niebezpieczeństwie”.
„Zatruł twoje witaminy.”
Rosie zamarła.
“Co?”
Ben wyjaśnił.
Słuchała cicho.
Następnie spojrzała w stronę drzwi.
„Gdzie są moje dzieci?”
“Bezpieczna.”
„Chcę je zobaczyć.”
„Potrzebujesz odpoczynku.”
„Odpoczywałem prawie cały dzień”.
Pielęgniarka próbowała dyskutować.
Rosie wygrała.
Zawsze tak robiła, gdy ludzie mylili łagodność ze słabością.
Zawieziono ją na oddział intensywnej terapii noworodków.
Ben stał za jej krzesłem. Szedłem obok nich.
Rosie wkładała jedną rękę do każdego otworu inkubatora, dotykając jednocześnie syna i córkę.
„Jak się nazywają?” zapytałem.
Ben spojrzał na Rosie.
Uśmiechnęła się.
„Laura i Richard.”
Spojrzałem na nią.
„Nadajesz im nazwę po…”
„Dwie osoby, które podjęły straszne decyzje” – powiedziała Rosie. „I dwie osoby, które mimo to próbowały kogoś uratować”.
Ben pochylił się i pocałował ją we włosy.
Dziewczynka poruszała palcami wokół palca Rosie.
Chłopiec spał.
Po raz pierwszy od kilku dni poczułem coś zbliżonego do spokoju.
Następnie wszedł administrator szpitala z dwoma agentami federalnymi.
Administrator wyglądał na zdenerwowanego.
„Pani Carter, musimy omówić pewną rozbieżność.”
Ben stanął obok Rosie w geście obronnym.
„Jaka rozbieżność?”
Agent miał przy sobie zapieczętowany raport laboratoryjny.
„Podczas badania pod kątem sfałszowanych witamin prenatalnych próbki krwi porównano z próbkami referencyjnymi pochodzącymi od rodziny”.
Rosie spojrzała na mnie.
Agent kontynuował.
„Wyniki pokazały, że ani Richard Hale, ani Evelyn Hale nie są twoimi biologicznymi rodzicami”.
Rosie mrugnęła.
„To jest złe.”
„Test powtórzono.”
Twarz Bena stwardniała.
„Czyją więc jest ona córką?”
Agent spojrzał na mnie.
„Genetycznie Rosalind Hale wydaje się być siostrą Claire”.
Nikt się nie odezwał.
Poczułem, że pokój znów się przechylił.
„To niemożliwe” – powiedziałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






