Przez następną godzinę jeździłam z bliźniakami na karuzeli, kupiłam im pasujące świecące różdżki, pozwoliłam im podzielić się ciastem lejkowym większym niż ich głowy razem wzięte. Za każdym razem, gdy się z nimi śmiałam, Elliot wymownie zerkał na zegarek.
„Jak długo jeszcze?” mruknął. „Mam plany na dziś wieczór”.
„Już niedługo” – zapewniłam i mówiłam to bardziej dosłownie, niż on to zrozumiał.
Gdy mijaliśmy rząd kolorowych stoisk z grami, zawołał do nas radosny głos: „Hej, piękna rodzinko! Chodźcie zrobić sobie zdjęcie. Pierwsze dzisiaj gratis”.
Operator fotobudki machnął jaskraworóżową flagą, wskazując na tło pomalowane słonecznikami. Bliźniaki natychmiast pociągnęła mnie za rękawy, podskakując. „Zdjęcie! Zdjęcie!”
Elliot prychnął i machnął ręką, nawet nie podnosząc wzroku. „Nie, dziękuję. Nie jesteśmy zainteresowani”.
Ale odwróciłem się do kobiety i posłałem jej najcieplejszy uśmiech, jaki miałem na twarzy przez cały dzień. „Właściwie to chętnie zrobimy sobie zdjęcie. Dziękuję.”
Elliot odwrócił się zdezorientowany. „Co? Mówisz serio? Powiedziałem, że nie.”
„Słyszałem cię” – odpowiedziałem spokojnie. „Ale nie musisz być na zdjęciu, bo po dzisiejszym dniu nie będziesz już częścią naszej rodziny”.
Ostatnia podróż, jego droga
Fotograf zatrzymał się w pół ruchu, zerkając na nas kątem oka. Elliot otworzył usta ze zdumienia. „Słucham?”
„Słyszałeś mnie” – powiedziałem, starając się mówić spokojnie i wyraźnie. „To była nasza ostatnia rodzinna wycieczka. Tylko nie tak, jak myślałeś. To była twoja ostatnia podróż z nami”.
Jego twarz pokryła się głęboką, plamistą czerwienią. „To jakiś żart?”
„Nie żartuję” – powiedziałem. „Postawiłeś mi ultimatum. Wybierz siebie albo chłopaków. Wybrałem chłopaków w chwili, gdy otworzyłeś usta w mojej kuchni”.
Podszedł o krok bliżej i zniżył głos, choć zdecydowanie za mało, by zachować to w tajemnicy. „Zaplanowałaś to? Zaciągnęłaś mnie przez całe miasto, żeby ze mną zerwać na oczach klaunów i waty cukrowej?”
Grupka nastolatków przestała już przeglądać ekrany telefonów i zaczęła nas otwarcie obserwować.
Bliźniaki spojrzały na mnie, wyczuwając, że dzieje się coś poważnego, nawet jeśli nie potrafiły tego nazwać. Położyłam dłoń na ich małych ramionach i uśmiechnęłam się do nich.
„Wszystko w porządku, kumple. Robimy tylko specjalne zdjęcie. Tylko we troje”.
Elliot gorzko się zaśmiał. „Pożałujesz tego. Nikt inny nie będzie cię chciał, mając dwójkę dzieci przy sobie”.
„To dobrze, że chcę siebie” – odpowiedziałem bez wahania. „A chcę ich. To mi w zupełności wystarcza”.
Tłum się zbiera
Fotograf kaszlnął, co podejrzanie przypominało zaskoczony śmiech. Jeden z nastolatków siedzących obok powiedział na tyle głośno, że usłyszała go połowa rzędu: „Och, ugotowała go”.
Mężczyzna w naszym wieku zaczął już nagrywać telefonem, kierując go w stronę Elliota.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






