„Nie wiem. Metal. Niebieskie drzwi”. Jego oddech przyspieszył. „Był tam numer. Prawie go widzę”.
Mara chwyciła notatnik.
„To było w fabryce?”
„Nie” – tata pokręcił głową. „Gdzieś publicznie. Gdzie nie będą zaglądać”.
Otworzył oczy.
„Dworzec autobusowy.”
Mara wstała.
„Stara stacja Greyhound?”
„Zamknięto je osiem lat temu” – powiedziała mama.
„Nie” – powiedział tata. „Zanim zamknęli, przenieśli nieodebrane magazyny do składu powiatowego”.
Mara już pisała.
„Magazyn nieruchomości powiatowych. Otwarte o ósmej.”
„Nie możemy czekać do rana” – powiedziałem.
Mara spojrzała na mnie.
„Anno, włamanie nie jest mądre.”
„Ani też nie jest to siedzenie tutaj, podczas gdy ktoś, kto wie o Ethanie, dzwoni do domu moich rodziców”.
Nie miała odpowiedzi.
Tata wstał.
„Znam mężczyznę, który tam pracował.”
„Czy możesz mu zaufać?” zapytała Mara.
Tata zacisnął usta.
„Dziesięć lat temu powiedziałbym, że tak jest w przypadku wielu osób”.
Nie było to pocieszające, ale to było wszystko, co mieliśmy.
Zostawiliśmy Leo i moją mamę w mieszkaniu Mary z poleceniem, żeby nie otwierać drzwi. Leo przytulił mnie, zanim wyszedłem.
„Mamo” – wyszeptał – „czy mój tata był odważny?”
Pocałowałam go w czoło.
“Tak.”
“Czy jesteś?”
To pytanie niemal mnie załamało.
„Staram się być.”
Na zewnątrz deszcz zelżał i zmienił się w mżawkę. Tym razem Mara prowadziła, tata siedział obok niej, a ja z tyłu, ściskając telefon. Każdy przejeżdżający samochód wydawał się podejrzany. Każdy cień zdawał się odwracać głowę.
Dworzec kolejowy znajdował się za siatką ogrodzeniową, niedaleko starej linii kolejowej. Nad wejściem paliła się pojedyncza żółta lampa.
Tata zadzwonił do swojego byłego współpracownika, Calvina Price’a. Ku mojemu zaskoczeniu, Calvin odebrał po drugim sygnale.
Kiedy tata wyjaśnił, Calvin przez dłuższą chwilę milczał.
Potem powiedział: „Zastanawiałem się, kiedy to wróci”.
Dwadzieścia minut później do bramy podjechał stary samochód ciężarowy.
Calvin był chudy, siwobrody i nerwowy. Otworzył bramę, nie witając nas.
„Nie powinnaś tu być” – powiedział.
„Wiemy” – odpowiedziała Mara.
„Nie” – powiedział Calvin. „Nie zrobisz tego”.
Zaprowadził nas do magazynu, mijając rzędy opisanych półek i ustawionych w stosy skrzynek. W powietrzu unosił się zapach kurzu i wilgotnej tektury.
„Po zamknięciu stacji” – powiedział Calvin – „wszystko trafiło do sekcji C. Większość została zlicytowana. Niektóre szafki pozostały zamknięte z powodu brakujących dokumentów”.
Tata rozejrzał się dookoła, blady i spocony.
„Niebieskie drzwi” – mruknął.
Calvin zatrzymał się przy rzędzie starych regałów magazynowych.
I tak to się stało.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






