– Wtedy prawnicy się tym zajmą. Basenem też. Wtargnięciem też. Szkodą też. A teraz także granicą posesji.
Jej mąż znacznie szybciej zrozumiał powagę sytuacji.
Powiadomiono również ich firmę ubezpieczeniową, a specjaliści zaczęli oceniać, jak usunąć beton, aby nie spowodować dalszych szkód.
Nie stało się to z dnia na dzień.
Przez kilka tygodni basen był nieczynny.
Moje dzieci były złe.
I za każdym razem, gdy patrzyłam na miejsce, które mój mąż dla nich zbudował, robiło mi się słabo.
Ostatecznie jednak został przywrócony.
Najdziwniejszy moment nadszedł jednak później tego lata.
Dzieci po raz kolejny wskoczyły do basenu.
Oni się śmiali.
Oni się pluskali.
Dokładnie tak jak poprzednio.
Sąsiadka stała na zewnątrz, w swoim ogrodzie.
Nasze oczy spotkały się na chwilę.
I nic już nie powiedziałem.
Bo ostatecznie nie musiałem się na nim mścić.
Wystarczyło mi, że pokazałem mu, że to, że ktoś milczy, nie oznacza, że można mu coś zrobić.






