Daniel odwiedza mnie dwa razy w tygodniu.
Na początku przynosił drogie prezenty.
Kwiaty.
Czekoladki.
Elegancko zapakowane upominki.
Za każdym razem je oddawałam.
Nie dlatego, że chciałam go ukarać.
Ale dlatego, że chciałam, by zrozumiał, że relacji nie da się naprawić pieniędzmi.
Teraz przychodzi bez prezentów.
Po prostu siada obok mnie.
Pyta, jak się czuję.
Słucha moich opowieści.
Czasem po prostu milczymy.
I to milczenie nie jest już ciężkie.
Nie mogę powiedzieć, że całkowicie zapomniałam jego słowa.
Niektóre rany pozostają z nami na bardzo długo.
Być może nigdy nie przestanę pamiętać tamtego dnia.
Ale pamiętam też innego Daniela.
Chłopca, który trzymał mnie za rękę.
Chłopca, którego kochałam bardziej niż kogokolwiek na świecie.
Mogłam odebrać mu wszystko.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





