„Nathan, zadzwoń na policję. Natychmiast!”
Xavier natychmiast zerwał się na równe nogi, a na jego twarzy malowały się konsternacja i gniew. „Mamo, co ty robisz?!” – zapytał.
„Ta kobieta nie jest tym, za kogo się podaje” – oświadczyłem. „Oszukiwała już ludzi. Chronię cię”.
Xavier wyglądał na oszołomionego.
„Co? Nie! Mylisz się! Danielle nie jest oszustką. Jest miła, uczciwa i jest moją narzeczoną!”
Ignorując go, zadzwoniłem do Margaret i szybko wyjaśniłem sytuację.
„Wyślij mi to zdjęcie oszusta” – błagałam, zanim się rozłączyłam.
Kilka sekund później obraz dotarł.
To była ona.
Przynajmniej byłem o tym przekonany.
Obróciłem ekran w stronę Nathana i Xaviera.
„Widzisz? Nie jestem szalony!”
Na szczęście wkrótce przyjechała policja i potwierdziła, że nie jestem szalony.
Po prostu się pomyliłem.
Xavier zszedł na dół i uwolnił Danielle z piwnicy.
Co dziwne, nie była przestraszona.
Wydawała się zirytowana, ale jednocześnie dziwnie rozbawiona.
Odwracając się w naszą stronę, westchnęła. „Wszyscy, to nie pierwszy raz, kiedy ktoś mnie z tą kobietą pomylił” – wyjaśniła. „Wiem dokładnie, o kim mówicie. Zrujnowała mi życie, a przynajmniej prawie. Byłam już kiedyś zabrana na komisariat i widziałam jej zdjęcie. Jest blondynką o brązowych oczach; moje czarne włosy i niebieskie oczy są naturalne. Nie jestem nią”.
Jeden z oficerów przyjrzał się jej uważnie, po czym skinął głową.
„Pamiętam tę sprawę. Prawdziwa oszustka rzeczywiście posługiwała się nazwiskiem Danielle i przez długi czas unikała policji. Myślę, że udało jej się nawet oszukać kogoś innego, zanim została złapana. Siedzi już jakiś czas w więzieniu. Mogę potwierdzić, że ta kobieta to nie ona”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






