Wyraz twarzy Lindy złagodniał. „To może być możliwe, w zależności od decyzji o umieszczeniu w ośrodku w nagłych wypadkach”.
Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, drzwi otworzyły się ponownie. Daniel stał w szpitalnym szlafroku, blady i chwiejny, a za nim pielęgniarka i ochroniarz. Zdjął jeden przewód monitora z klatki piersiowej, zostawiając czerwony ślad na skórze.
„Mamo” – powiedział.
Doktor Patel wstał. „Danielu, musisz wrócić do swojego pokoju”.
„Muszę porozmawiać z moją matką.”
Margaret spojrzała mu prosto w oczy. „To mów.”
Wzrok Daniela powędrował ku Ethanowi, a potem ku nieznajomym twarzom w pokoju. Na jego twarzy na chwilę pojawił się wstyd, ale szybko zniknął. Szybko zastąpiła go desperacja.
„Ethan źle zrozumiał pewne rzeczy.”
Ethan odchylił się na krześle.
Margaret mocniej ścisnęła jego dłoń. „Nie zaczynaj od nazywania swojego syna kłamcą”.
Daniel otworzył usta, a potem je zamknął.
Przez sekundę Margaret zobaczyła chłopca, którym kiedyś był: siedmioletniego, biegnącego przez podwórze z poobijanymi kolanami; dwunastoletniego, płaczącego, gdy opuszczano trumnę jego ojca; siedemnastoletniego, obiecującego, że pewnego dnia się nią zaopiekuje.
Wtedy zobaczyła mężczyznę stojącego przed nią.
Mężczyzna, który zmusił swoje dziecko do skrywania tajemnicy, która była dla niego zbyt trudna do zrozumienia i zrozumienia jak na jego wiek.
„Byłem pod presją” – powiedział Daniel. „Praca mnie wykańczała. Musiałem nadążać. Tabletki zacząłem brać po kontuzji pleców. Reszta była na trening. Każdy coś robi, mamo. Nie rozumiesz tego”.
„Masz rację” – powiedziała Margaret. „Nie rozumiem, jak można prosić wnuka, żeby to ukrył”.
Twarz Daniela się skrzywiła. „Rebecca kazała mu nic nie mówić. Nie mnie”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





