Spojrzałem na Stefana.
Teraz patrzył na mnie.
W jego wyrazie twarzy było coś dziwnie spokojnego.
Prawie jakby już podejrzewał prawdę.
Podszedłem do niego.
Powoli.
Jeden krok.
A potem jeszcze jeden.
Stefan się nie poruszył.
Przykucnęłam przed nim.
Z bliska podobieństwo było jeszcze bardziej niemożliwe.
Te oczy.
Ten mały znamię.
Kształt jego nosa.
Krzywizna jego brody.
Podniosłem drżącą rękę.
Zatrzymałam się zanim dotknęłam jego twarzy.
„Skąd wziąłeś ten pieprzyk?”
Stefan zmarszczył brwi.
„Moja mama mówi, że się z tym urodziłem.”
“Gdy?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





