„Zaufanie nie wróci, jeśli mi coś obiecasz.”
“Rozumiem.”
„Wraca, gdy twoje działania pokrywają się z twoimi obietnicami.”
Trzy tygodnie później poznałam Sophię. Była drobna i nieśmiała, miała uparty podbródek Scotta. Spotkałyśmy się w parku niedaleko mieszkania Renaty. Przyniosłam sweter, który sama wydziergałam.
Sophia podniosła go.
„To dla mnie?”
“To jest.”
“Dlaczego?”
Uśmiechnąłem się.
„Bo jestem twoją babcią.”
Przyglądała mi się uważnie.
„Tata mówi, że jesteś jego mamusią.”
„To prawda.”
Ona o tym pomyślała.
„Jesteś więc jak babcia Rosa, z tą różnicą, że mieszkasz bliżej?”
Zaśmiałem się.
„Coś takiego.”
Potem założyła sweter, mimo że popołudnie było ciepłe.
„Zamierzasz dużo zwiedzać?”
„Chciałbym.”
Zastanowiła się nad tym dokładnie.
„Dobrze. Ale przynieś przekąski.”
Obiecałem i dotrzymałem obietnicy.
Poznając Renatę, odkryłem, że alimenty Scotta nie zawsze były regularne. Czasami spóźnione. Czasami za niskie. To doprowadziło do kolejnej trudnej rozmowy.
„Naprawię to.”
„Sprawdzę.”
Skinął głową.
“Ja wiem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






