W tle słyszałem muzykę basenową i czyjś głośny śmiech.
„Co takiego?” zapytała ostrożnie.
„Czy udzieliłbyś mi dziś wsparcia?”
„To, co powinniśmy byli powiedzieć dawno temu”.
Kolejna pauza.
„Lindo, jeśli robisz to, co myślę, że robisz, to jestem za” – powiedziała. „Czekałam, aż ktoś odejdzie pierwszy”.
Zamknąłem oczy.
Po raz pierwszy od dwunastu lat nie byłem jedynym, który to nosił.
„Lindo, jeśli robisz to, co myślę, że robisz, to jestem za”
„Czy Mark jest tam?” zapytałem.
“On jest.”
„Powiedz mu też. Tylko Markowi. Nikomu innemu.”
“Zrozumiałem.”
Rozłączyłem się, wsunąłem teczkę pod pachę i wysiadłem z samochodu.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z moimi oczekiwaniami , Grega czeka niezła niespodzianka.
“Powiedz mu też.”
Najpierw poczułem upał, potem hałas, a na końcu zapach chloru.
Przechodziłem obok rodziny z trójką małych dzieci i ratownikiem, którzy zajadali się batonikiem zbożowym.
Miałem wrażenie, że moje nogi należą do kogoś odważniejszego ode mnie.
Greg stał przy głównych szafkach z plastikowym kubkiem w ręku.
Połowa zespołu korporacyjnego zebrała się wokół niego w luźnym kręgu.
Był w trakcie opowieści i gestykulował kubkiem.
Gdy mnie zobaczył, uniósł brwi, jakbym wykonał jakąś sztuczkę magiczną.
Połowa zespołu korporacyjnego zebrała się wokół niego w luźnym kręgu.
„No cóż” – zawołał wystarczająco głośno, by wszyscy wokół mogli go usłyszeć. „Przyznam się, Linda. Nie sądziłem, że się dzisiaj pojawisz”.
Kilka osób się roześmiało.
To był ten cienki, stłumiony śmiech, który wydają ludzie, gdy nie chcą się śmiać, ale nie chcą też stać się kolejnym celem.
Przeszedłem obok niego.
„Nie sądziłem, że dzisiaj się pojawisz.”
„Dokąd idziesz?” – zawołał za mną. „Szatnie są w drugą stronę. Chyba że odpuścisz pływanie. Nie miałbym do ciebie pretensji, gdybyś tak zrobił”.
Więcej śmiechu, tym razem cichszego.
Szedłem dalej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






