Mariana nie znosiła jego rozkazów, ale strach o dzieci nią kierował. Kazała im zabrać buty, kurtki i „zabawę w żółwia”. Santiago zdał sobie sprawę, że wyszkoliła je tak, by uciekały, nie strasząc ich.
Uciekli do domu Julii Ortegi, prawniczki Mariany.
Tamtejsze stare dokumenty ujawniły ukrytą klauzulę w funduszu powierniczym rodziny Ledesma: jeśli Santiago miał biologiczne dzieci, znaczna część majątku miała być chroniona na ich nazwiska, gdy skończą pięć lat.
Bliźniaki skończyły pięć lat w zeszłym miesiącu.
„Więc dlatego wróciłeś” – powiedziała Mariana chłodno.
„Nie” – odpowiedział Santiago. „Nie wiedziałem”.
„Ale ktoś to zrobił.”
Wtedy w drzwiach pojawiła się Renata, przemoczona i trzęsąca się, trzymając w dłoni pendrive.
„Pozwól mi mówić” – błagała. „Wiem, kto zmienił pliki”.
W środku Renata wyznała, że Rogelio płacił ludziom za fałszowanie zaświadczeń lekarskich i usuwanie Mariany z życia Santiago. Co gorsza, ktoś próbował wejść do pokoju dziecięcego w noc narodzin bliźniaków, posługując się fałszywymi dokumentami.
Mariana zbladła.
Elisa pojawiła się na korytarzu, tuląc swojego królika.
„Mamo” – wyszeptała – „czy ta pani zna moje imię?”
Renata zasłoniła usta.
I Mariana zrozumiała, że niebezpieczeństwo nigdy się nie skończyło.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






