W nocy czasami karmiłam go raz, aby Casey mógł spać dłużej niż dwie godziny.
Stała boso przed lodówką.
„Co się stało, kochanie?” zapytałem.
“Nic, mamo.”
“Płaczesz do soku pomarańczowego.”
Zaśmiała się słabo.
A potem mnie przytulił.
„Mamo, nie wiem, co byśmy bez ciebie zrobili.”
Pogłaskałem ją po plecach. „Od tego są mamy”.
Mówiłem poważnie.
„Mamo, nie wiem, co byśmy bez ciebie zrobili.”
Nigdy nie wyobrażałem sobie, że ktoś później obliczy, ile prądu przy tym zużyłem.
***
Podróż powrotna zajęła prawie cztery godziny.
Bolą mnie plecy.
Oczy mnie piekły.
Ale najdziwniejsze było to, że wcale nie byłem zły.
Jeszcze nie.
Przede wszystkim czułam się głupio.
Myślałem, że jestem częścią rodziny.
Nigdy nie wyobrażałem sobie, że ktoś później obliczy, ile prądu przy tym zużyłem.
Derek najwyraźniej uważał, że jestem kosztem.
W połowie drogi do domu zadzwonił Casey.
“Mama?”
Cześć, kochanie.
“Gdzie jesteś?”
“Napędowy.”
“Już?”
“Tak.”
Cisza.
Potem: „Czy ty przypadkiem nie przygotowywałeś dziś rano mrożonych posiłków?”
Zacisnąłem mocniej dłonie na kierownicy.
“Zmieniłem zdanie.”
“Dlaczego?”
Derek najwyraźniej uważał, że jestem kosztem.
Spojrzałem na złożoną fakturę Dereka leżącą na siedzeniu pasażera.
“Zapytaj swojego męża.”
Casey zamilkł.
“Mama?”
“Kocham cię, kochanie.”
“Co się stało?”
“Zapytaj Dereka.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






