„Miałeś zamiar wydać pieniądze na buty.”
„On potrzebuje lunchu.”
„A tobie potrzebne są suche stopy.”
Spojrzała na pękniętą podeszwę buta.
„On potrzebuje więcej jedzenia. Dam sobie radę.”
„Nie, Emmo.”
Sięgnąłem do portfela.
„Kupimy mu coś do jedzenia.”
„Prawdziwy posiłek.”
„Tak, kochanie. Zapłacę za wszystkich.”
Emma delikatnie zamknęła moje palce wokół banknotów.
„Wciąż potrzebujemy artykułów spożywczych.”
„Prawdziwy posiłek.”
„Już ci mówiłem, że pieniądze to osobna sprawa”.
„I bilet autobusowy. I rachunek za prąd.”
Spojrzałem na moją córkę.
„Nie powinieneś myśleć o takich rzeczach.”
„Nie martwię się o nich” – powiedziała. „Wiem tylko, że ty tak”.
Mężczyzna oddał ostatnie okruszki chleba swemu psu.
Spojrzałem na nią.
„Dobra. Możesz mu kupić lunch. Ale ja płacę za nasz.”
Emma pospieszyła w jego stronę.
“Pan?”
Spojrzał w górę.
„Czy ty i twój pies zjedlibyście z nami?”
Jego oczy ostrożnie powędrowały w moją stronę.
„Nie chcę kłopotów.”
„Ja płacę za nasze.”
„Nie masz kłopotów” – powiedziałem mu. „Moja córka jest uparta”.
„Jestem hojna” – poprawiła ją Emma.
Ogon psa delikatnie uderzał o chodnik.
Mężczyzna się uśmiechnął.
„Jestem Barry. To jest Cygan.”
„Jestem hojny.”
W środku Emma zamówiła mu zupę, pasztet i kawę.
Zapytała nawet, czy mogliby przygotować jakieś zwykłe, gotowane mięso dla Cyganki.
Zamówiłem najtańszą zupę w menu.
Emma zauważyła to natychmiast.
„Powiedziałaś, że mogę dostać to, czego chcę, mamo.”
“Możesz.”
„Ty też możesz.”
Zamówiłem najtańszą zupę.
„Chcę zupy.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






