„Nie tutaj, Em” – powiedział pod nosem, mocno ściskając dłoń. „Nie podczas nabożeństwa”.
„Nie pozwolę jej tam siedzieć”.
„Wiem”. Jego głos był napięty. „Ale nie tutaj”.
Gdybym musiał, wyciągnąłbym stąd tę czarownicę.
Zacisnąłem szczękę i usiadłem z powrotem.
Pastor zaczął mówić. Opowiedział o dobrym sercu Grace i o tym, jak co weekend pracowała jako wolontariuszka w jadłodajni dla ubogich.
Opowiadał o chłopcu, któremu już nadała imię Carl.
Przez cały ten czas patrzyłam na Billa i Sharon z wściekłością. Zacisnęłam palce na pasku torebki, bo tylko to powstrzymywało mnie przed wstaniem i powiedzeniem czegoś, czego absolutnie nie będę żałować.
Zacisnąłem szczękę i usiadłem z powrotem.
Kiedy zakończył się ostatni hymn, pastor zamknął Biblię i spojrzał na zgromadzonych.
„Łaska była światłem w życiu wielu osób” – powiedział. „I będziemy nieść to światło dalej”.
W pokoju zapadła cisza.
A potem mężczyzna w szarym garniturze stanął przy przejściu. Podszedł do przodu i odwrócił się twarzą do zgromadzonych.
„Przepraszam” – powiedział. „Nazywam się pan David. Jestem prawnikiem Grace”.
Mężczyzna w szarym garniturze stanął przy przejściu.
Bill gwałtownie podniósł głowę.
„Teraz?” zapytał ostro. „Robimy to teraz? ”
„Twoja żona zostawiła bardzo szczegółowe instrukcje, że jej dokument zostanie otwarty i odczytany na pogrzebie. W obecności jej rodziny”. Uniósł cienką teczkę. „I przed tobą”.
Bill wypuścił krótki, szorstki oddech. „To jest śmieszne”.
Pan David kontynuował, jakby Bill w ogóle się nie odezwał. „Grace nalegała, żeby przeczytać na głos pewien fragment. Zacznę od tego”.
„Twoja żona pozostawiła bardzo szczegółowe instrukcje, że jej list zostanie otwarty i odczytany na jej pogrzebie”.
Pan David odchrząknął. „Moja rodzino, kocham was bardziej, niż słowa mogłyby to wyrazić. Jeśli to słyszycie… to znaczy, że wypadek, którego się obawiałem, w końcu się wydarzył”.
W kaplicy rozległ się westchnienie.
Frank obok mnie zesztywniał.
Pan David przewrócił stronę. „Do mojego męża, Billa”.
Wszystkie głowy w pokoju zwróciły się w stronę pierwszego rzędu.
Bill odwrócił się i szepnął coś Sharon.
„Wypadek, którego się obawiałem, w końcu się zdarzył”.
„Wiem o Sharon” – kontynuował pan David.
W pokoju wybuchła wrzawa.
Sharon schyliła głowę. Bill zbladł.
„Wiedziałam o tym od miesięcy i dlatego… przygotowałam dla ciebie prezent pożegnalny”.
„Co to za cyrk?” warknął Bill.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






