Sophie pozostała w drzwiach. Nie poruszyła się.
„Przeczytaj następny wiersz” – powiedziała cicho.
Żałuję, że nie skończyłem w tym miejscu.
Spojrzałem z powrotem na notatnik. Moje ręce nie były zupełnie stabilne.
Drugi wpis pochodzi z trzech tygodni po jej powrocie z obozu.
„Droga Mayu, wszyscy ciągle pytają, czy coś pamiętam z jeziora. Nikt nie pyta, jak się czuję.”
Wpisy stawały się coraz gorsze w miarę czytania.
Trzeci był z października.
„Droga Mayo, dostałam dziś piątkę z fizyki. Pani Ellison dała mi dodatkowe punkty. Nikt nie pytał, czy ty też byś dostała. Coraz trudniej mi było oddychać”.
Przewróciłam stronę mniej więcej na środku. Jej pismo stało się jeszcze mniejsze, bardziej ściśnięte, jakby Sophie próbowała zmieścić zbyt wiele uczuć w zbyt małej przestrzeni.
„Droga Mayo, myślę, że mama też znika. Znowu wyprała twoją bluzę z kapturem. Znowu zadzwoniła do dyrektora obozu. Znowu przejechała obok miejsca poszukiwań. Nie wiem, co robić. Nie wiem, jak jej powiedzieć, że potrzebuję jej powrotu”.
Zamknąłem notatnik.
Następnie wziąłem do ręki paczkę kopert.
Otworzyłem górną. Strona w środku była pokryta z obu stron pismem Sophie, mocno wciśniętym w papier; każde pociągnięcie piórem głębokie i pewne.
„Szanowni Funkcjonariusze, Nazywam się Sophie. Mam 12 lat. Moja siostra bliźniaczka, Maya, zaginęła 14 miesięcy temu podczas obozu letniego w Pinewood. Piszę, bo muszę wiedzieć, że nie przestaliście szukać. Proszę, odpiszcie. Proszę, powiedzcie mi, że nie przestaliście.”
List nigdy nie został wysłany.
Żaden z nich tego nie zrobił.
Usłyszałem syrenę, zanim zobaczyłem migające światła. Policjanci wjechali na podjazd, gdy wciąż siedziałem na podłodze w sypialni Sophie, a listy walały się po dywanie wokół mnie.
Podszedłem do drzwi wejściowych.
Oficer Davies wyglądał na czterdziestolatka, spokojnego, jak to zwykle bywa, gdy ktoś wpada w kryzys. Spojrzał na dom, mimo że go nie widziałem.
„Tak” – powiedziałam. „Przepraszam. Chyba spanikowałam. Znalazłam coś pod łóżkiem córki i nie rozumiałam, co to jest, więc zadzwoniłam, zanim skończyłam czytać”.
Przyjrzał się mojej twarzy. „Czy twoja córka jest bezpieczna?”
„Jest na górze. Nic jej nie jest”. Zrobiłem pauzę. „Właściwie to nic nie jest. Nie czuje się dobrze od roku i kompletnie to przegapiłem”.
Powoli skinął głową. „Czy potrzebujesz pomocy medycznej?”
„Potrzebuję numeru telefonu do psychologa żałoby” – odpowiedziałem. „Dla nas obojga. Masz jakiś?”
Podał mi wizytówkę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






