Nic.
Tylko ciężki odgłos plecaka, kiedy rzuciła go przy ścianie w korytarzu.
Zaniepokoiłam się.
— Maja?
Wciąż cisza.
Wytarłam ręce w kuchenny ręcznik i wyszłam do salonu.
Stała nieruchomo przy drzwiach.
Plecak nadal miała na plecach.
Dzień był ciepły, wiosenny, ale jej płaszcz był zapięty aż pod samą szyję.
A kaptur miała naciągnięty tak nisko, że ledwo widziałam jej twarz.
Coś ścisnęło mnie w środku.
Matki czasami czują takie rzeczy.
Zanim rozum zdąży je sobie uświadomić.
— Córeczko…
Nie odpowiedziała.
Patrzyła w podłogę.
Zrobiłam krok w jej stronę.
— Co się stało?
Ledwo zauważalnie pokręciła głową.
— I dlaczego masz kaptur na głowie w domu?
— Nic.
Wyciągnęłam do niej rękę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





