Zaufała mi, że coś zrobię. I tak zrobiłem.
Tego się trzymam. Nie tych tygodni, kiedy nie wiedziałem, nie tych miesięcy przed zainstalowaniem kamery. Trzymam się faktu, że spojrzała na mnie, a nie na niego, kiedy to powiedziała. Że już wiedziała, kto będzie słuchał.
Sprawa Russella wciąż jest w toku. Nie będę się tu o tym więcej rozpisywał.
Powiem tylko, że Grace wybrała pluszowego królika w sklepie za dolara w zeszłym miesiącu i nazwała go Russell, a potem natychmiast zmieniła mu imię na Marchewka i powiedziała: „Właściwie nie chcę już myśleć o Russellu”. Po czym włożyła Marchewkę do plecaka i zapięła go.
Nie wiem, co to znaczy. Może nic. Może wszystko.
Ona wykonuje swoją pracę. Ma siedem lat i wykonuje swoją pracę, a za każdym razem, gdy ją obserwuję, muszę znaleźć coś, na co mógłbym popatrzeć przez pokój.





