„Przeniósł ją” – kontynuował lekarz. „Zorganizował transport do prywatnej placówki opiekuńczej poza miastem. Powiedział mi, że poinformuje pana, gdy jej stan się ustabilizuje”.
Spojrzałam na niego.
„Prawnie rzecz biorąc, miał władzę jako jej ojciec. Założyłem, że o tym wiesz”.
„No cóż, wyzdrowiała całkiem dobrze” – wyszeptałem. „Zadzwoniła do mnie ze szkoły”.
Lekarz mrugnął. „Ona co ?”
„Tak. Czy wiesz coś jeszcze?”
„Niestety nie. Nie brałem udziału w opiece nad nią po opuszczeniu szpitala. Mogę jednak przekazać panu kopie tego, co mam” – wyjaśnił.
„Okej, dziękuję za poświęcony czas” – powiedziałem.
“Założyłem, że jesteś tego świadomy.”
Wyszedłem z tego biura wiedząc jedną rzecz na pewno.
Nie wróciłem od razu do Melissy. Musiałem się z nim skontaktować. Zanim wyszedłem, zadzwoniłem do Neila i zażądałem, żeby spotkał się ze mną u nas w domu. Nie czekałem na jego odpowiedź.
***
Kiedy weszłam do domu, Neil krążył po salonie. „Gdzie ona jest?”
“Bezpieczna.”
Przeczesał włosy dłonią.
Nie czekałem na jego odpowiedź.
„Dlaczego więc nasza córka żyje, skoro powinna być martwa ?” – zapytałem spokojnie. „Proszę nie kłamać. Już rozmawiałem z doktorem Petersonem”.
Neil przestał chodzić. „Nie powinieneś był tego robić”.
“Nie powinieneś kłamać.”
Nie odpowiedział.
Podszedłem bliżej. „Zacznij mówić, albo pójdę prosto na policję”.
“Nie kłam.”
Nagle wyglądał na wyczerpanego. „Słuchaj, ona już nie była taka sama”.
“Co to znaczy?”
„Po infekcji doszło do uszkodzeń. Opóźnienia poznawcze. Problemy behawioralne. Lekarze stwierdzili, że może nigdy nie funkcjonować na dotychczasowym poziomie”.
„I co z tego?” – zapytałem. „Żyła”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






