“Gdzie?”
Spojrzała w stronę oceanu.
„Myślę, że powinniśmy usiąść.”
“NIE.”
Uniosła brwi.
„Powiedz mi, skąd masz tę torbę.”
Na koniec skinęła głową w stronę pobliskiej ławki.
„Kupiłem to.”
“Gdzie?”
„Sklep z używaną odzieżą.”
“Gdy?”
Zawahała się.
„Może czternaście lat temu”.
Musiałem usiąść.
Czternaście lat.
Oznaczało to, że torba zmieniła właściciela mniej więcej dwa lata po zniknięciu Gii.
Gdzie był sklep?
„Wirginia. Gdzieś w okolicach Richmond, chyba. Moja siostra tam wtedy mieszkała.”
„Czy coś było w środku?”
Znów się zawahała.
To mnie przestraszyło.
„Co było w środku?”
„Nic ważnego.”
„Proszę, nie decyduj, co jest ważne”.
Kobieta na chwilę zamknęła oczy.
„Mam na imię Dana.”
Czekałem.
„Był stary paragon. Gumka do włosów. Piasek na dole.”
„Brelok?”
„Było już przymocowane.”
Sięgnąłem po niego, nie dotykając go.
Szesnaście lat przyćmiło mosiądz.
Ale każde zadrapanie wyglądało znajomo.
„To należało do Gii.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






