REKLAMA

Moja dziewczyna wróciła do domu po spacerze z psem. Przyczepiając się do psiej sierści, odkryliśmy to. Byliśmy…

REKLAMA
Moja dziewczyna wróciła do domu po spacerze z psem. Przyczepiając się do psiej sierści, odkryliśmy to. Byliśmy…
REKLAMA

jaką sobie wyobrażaliśmy, okazał się niczym więcej niż dodatkiem do rzęs, porwanym przez wiatr, deszcz lub jakiegoś psotnego przechodnia. Ta chwila utkwiła mi jednak w pamięci na długo po tym, jak śmiech ucichł. Stała się

cichym, niemal filozoficznym przypomnieniem, jak szybko nasze umysły przeskakują do najgorszych scenariuszy. Nasza wyobraźnia, napędzana strachem, potrafi przemienić to, co zwyczajne, w przerażające. Niegroźny fragment

codzienności – zgubiona rzęsa, cień, migotanie – może nagle wydawać się początkiem koszmaru.

Przypomniało mi to również, jak krucha może być nasza percepcja.  Jeszcze przed chwilą byliśmy uwięzieni w mini panice, wyobrażając sobie świat pełen infekcji i niebezpieczeństw. A jednak rzeczywistość była

nieszkodliwa, wręcz absurdalna. Życie potrafi nas pokornie nauczyć. Przypomina nam, że nasz umysł czasami wyprzedza rzeczywistość i że śmiech może być najszybszym lekarstwem na panikę.

Pies oczywiście poszedł spać, jakby nic się nie stało, nieświadomy kryzysów egzystencjalnych, które wywołał. Resztę wieczoru spędziliśmy, delikatnie usuwając mokre rzęsy i wyrzucając je do kosza, wciąż chichocząc z absurdu.

Przyłapałem moją dziewczynę na kręceniu głową, z uśmiechem na ustach, mamrocząc: „Przysięgam, że przyprawi nas o zawał serca, zanim skończy pięć lat”.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA