Nie było odpowiedzi.
Pchnęła drzwi — i krzyknęła.
Dziadek stał przed lustrem ubrany w ulubioną kwiecistą sukienkę babci.
Miał nawet na szyi jej ulubiony naszyjnik.
Przez kilka sekund żadne z nich się nie poruszyło.
Moja mama patrzyła na niego tak, jakby patrzyła na obcego człowieka.
— Tato… co ty robisz?
Dziadek nic nie odpowiedział.
Jego ręce drżały, kiedy patrzył na swoje odbicie.
Mama podbiegła do niego, przerażona, że żałoba w końcu coś w nim złamała.
— Proszę — powiedziała drżącym głosem. — Zdejmij to. Mama nie żyje.
Dziadek powoli odwrócił się w jej stronę.
Coś w jego wyrazie twarzy sprawiło, że mama się zatrzymała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






