Część 5
Trzy tygodnie później nadeszła zima w Bostonie, a wraz z nią mroźny, rześki chłód, który zmył rzekę Charles.
Skandal wybuchł najpierw na łamach gazet finansowych, potem w rubrykach literackich. Smith Developments zrestrukturyzowało się w ramach ochrony przed bankructwem; miejsce mojej matki w radzie ds. kultury zostało po cichu odebrane. Natalie wzięła urlop w swojej firmie, o którym wszyscy wiedzieli, że jest stały. Próbowali się ze mną skontaktować przez wujków, przez starych przyjaciół rodziny, przez listy zostawiane w biurze mojego wydawcy.
Nie odpowiedziałem na żadne z nich.
Zamiast tego stałem w salonie wiktoriańskiego hotelu Beacon Hill. Wysokie okna wykuszowe wychodziły na oszronioną brukowaną ulicę. W pokoju unosił się zapach starego dębu, lawendy i trzaskającego w kominku ognia – dokładnie ten sam zapach mojego dzieciństwa, niezmieniony przez burzę na zewnątrz.
Babcia Klara siedziała w fotelu z uszakami przy oknie, z kaszmirowym kocem na kolanach, popijając herbatę z delikatnej porcelanowej filiżanki. Wyglądała na mniejszą niż kiedyś, ale jej oczy były bystre, bystre i całkowicie przejrzyste.
„Myśleli, że jestem słaba, wiesz?” – powiedziała Clara suchym głosem, pełnym cichego rozbawienia. „Eleanor zawsze myliła łagodność z głupotą”.
Podszedłem i usiadłem na drewnianej ławce przy oknie, gdzie w wieku dwunastu lat zapisałem swój pierwszy zeszyt z opowiadaniami. Położyłem dłoń na jej kolanie. „To już koniec, Babciu. Dom jest zamknięty w prywatnym funduszu powierniczym. Nikt nie może go tknąć”.
Wyciągnęła rękę i przykryła moją dłoń swoją, jej skóra była cienka jak pergamin, ale uścisk zaskakująco mocny. „Wiedziałam, kim jest S.H. Montgomery, po pierwszym rozdziale twojej pierwszej książki, Isadoro”.
Spojrzałem w górę zaskoczony. „Wiedziałeś?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






