Jadąc do domu, Marcus trzymał jedną rękę na kierownicy, a drugą obejmował moją.
Po chwili powiedziałem: „Czy wszystko w porządku?”
Zastanowił się chwilę zanim odpowiedział.
„Nie” – powiedział. „Ale mam cię”.
Odwróciłam się ku niemu.
Nie spuszczał wzroku z drogi.
„Chyba ciągle sobie powtarzałem, że Brianna dorośnie, jeśli będę ją wystarczająco kochał” – powiedział. „Teraz wiem, że to nieprawda”.
Ścisnęłam jego dłoń.
Odwzajemnił uścisk.
Potem spojrzał na mnie na sekundę i powiedział: „Nie mam już ochoty prosić cię, żebyś się zmniejszyła, żeby inni ludzie mogli czuć się komfortowo”.
Wtedy się rozpłakałam.
W samochodzie, w drodze do domu, z mężem za rękę i moim czarnym, wciąż wilgotnym kostiumem kąpielowym w torbie na zakupy u stóp.
Ponieważ po raz pierwszy od poronienia zaczęłam znów czuć się sobą.






