Spojrzałam na Daniela. Nic nie powiedział. Lauren wyglądała na zawstydzoną. „Daniel pokazał mi zdjęcie”.
„Och. Nie byłem pewien, czy tego chcesz.”
Spuściła wzrok, a potem cicho powiedziała: „To było śmieszne”. Nie wiedziałam, co powiedzieć. „Jeśli nadal chcesz, żeby Sophie to dostała, to bardzo bym tego chciała”.
„Bardzo bym tego chciał.”
A potem coś, czego się nie spodziewałem. Ostrożnie wstała i podeszła do mnie z Sophie na rękach. „Chciałbyś ją potrzymać?”
Ścisnęło mnie w gardle. „Bardzo.”
„Dobrze, zaraz ci ją oddam.”
Po umyciu rąk Lauren wzięła Sophie w moje ramiona. Była niewiarygodnie mała i ciepła, na wpół śpiąca. Spojrzałam na jej twarz i od razu zaczęłam płakać. Richard zaśmiał się cicho. „No to zaczynamy”.
Zignorowałam go. Sophie wyciągnęła maleńką rączkę pod moją bluzkę. „Cześć, kochanie” – wyszeptałam. „Długo czekałam, żeby cię poznać”.
Nie nazywałam jej swoim kochaniem. Nie było takiej potrzeby.
Część dziewiąta: „Zdecydowałem, jaką będziesz teściową”
Jakieś dwadzieścia minut później Lauren zapytała, czy może ze mną porozmawiać na osobności. Weszliśmy do kuchni. Założyła ramiona. „Jestem ci winna przeprosiny”.
Czekałem.
„Bałam się”. Jej oczy się zaszkliły. „Odkąd wróciliśmy do domu, wszystko wydaje się za trudne. Za każdym razem, gdy ktoś mówi mi, co zrobił ze swoim dzieckiem, słyszę krytykę. Za każdym razem, gdy ktoś chce przytulić Sophie, część mnie pragnie ją odzyskać”.
„To brzmi wyczerpująco.”
„Tak jest”. Otarła policzek. „Moja mama czuje się bezpiecznie, bo mogę jej powiedzieć, żeby zostawiła mnie w spokoju. Nie martwię się, że mnie znienawidzi”. Zrobiła pauzę. „Ale to ja zdecydowałam, jaką będziesz teściową, zanim jeszcze się nią stałaś”.
To były przeprosiny, których potrzebowałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






