“Ja wiem.”
„Co to w ogóle znaczy?”
„To dotyczy nas.”
„Nie, rozumiem te słowa. Pytam, dlaczego uważa, że to moi rodzice potrzebują tych wszystkich zasad, a nie jej.”
Pocierałem czoło.
„Danielu, ona właśnie urodziła. Pewnie jest przytłoczona”.
„Przytłoczenie tego nie wyjaśnia”.
„Może czuć się bezpieczniej, mając własną matkę”.
“W porządku.”
Jego głos stał się ostrzejszy.
„Rozumiem, że chciała mieć Denise przy sobie. Denise pomagała podczas ciąży. Była przy mnie po porodzie. Rozumiem to”.
Milczałem.
„Nie rozumiem, dlaczego Paulowi wolno całować Sophie, a mojej matce najwyraźniej nie wolno nawet nazywać jej »moją dziewczyną«”.
Potem powiedział: „Nie wychodź jutro, dopóki do ciebie nie zadzwonię”.
„Danielu, wszystko w porządku. Chodźmy już.”
“Proszę, pozwól mi się tym zająć.”
Rozłączył się.
Richard obserwował mnie.
„Zakładam, że nie wiedział.”
“NIE.”
Około godziny później Daniel zadzwonił ponownie.
W jego głosie słychać było wyczerpanie.
“Co się stało?”
„Rozmawiałem z Lauren.”
“I?”
“To nie jest dobre.”
Usiadłem.
Powiedział mi, że zapytał Lauren, dlaczego wysłała dokument bez omówienia go z nim.
Lauren powiedziała, że wiedziała, że on „rozwodniłby to”.
Daniel zapytał, co to znaczy.
Powiedziała mu, że zawsze bał się, że mnie zrani.
Następnie zapytał, dlaczego jej rodzice są zwolnieni z tego obowiązku.
Lauren odpowiedziała: „Ponieważ im ufam”.
Daniel najwyraźniej się na nią gapił.
„Na podstawie czego?”
“Oni mnie szanują.”
„Moi rodzice nie okazali ci braku szacunku.”
“Jeszcze nie.”
Kiedy Daniel powtórzył mi te słowa, coś we mnie zamarło.
Nie byłem więc oceniany za nic, co zrobiłem.
Zostałem ukarany z góry.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






