Owen spojrzał w stronę okna, w którym widać było śnieg pokrywający miasto pod białą plamą.
Miałam dwadzieścia siedem lat, kiedy lekarze zdiagnozowali u mnie chłoniaka w drugim stadium. Zespół onkologiczny ostrzegł, że chemioterapia może spowodować bezpłodność, więc przed rozpoczęciem leczenia zgromadziłam sześć fiolek.
Był zdrowy od ośmiu lat i teraz pracował jako kapitan straży pożarnej w Milwaukee Fire Department. Trzy lata po leczeniu North Shore wysłał list polecony, w którym poinformował, że awaria systemu chłodzenia zniszczyła całe jego konto.
„W moich dokumentach dotyczących płodności figuruje anonimowy dawca oznaczony numerem D-2276” – powiedziałam. „W profilu opisano studentkę z Waszyngtonu o brązowych włosach i oczach, bez znaczącej historii medycznej”.
Owen zacisnął szczękę.
„Mój numer konta to C-2276.”
Różnica pomiędzy kodami polegała na jednej literze.
Otworzyłam kartę poczęcia mojej córki.
„W tym egzemplarzu nie ma prefiksu. Jest tam tylko 2276.”
Zanim mogliśmy kontynuować, zadzwonił mój telefon. Dzwoniąca przedstawiła się jako Janet Morrison z archiwum odpowiedzialnego za zamknięte dokumenty North Shore.
„Dr Bennett, poprosił pan o potwierdzenie kodu dawcy użytego w procedurze z 2020 roku”.
„Tak. Numer to D-2276.”
Nastąpiła chwila ciszy.
„Ten identyfikator nie pojawia się w naszym anonimowym katalogu darczyńców”.
Moje palce zrobiły się zimne.
„Gdzie więc się pojawia?”
„Część numeryczna należy do prywatnego konta pacjenta. Według naszej bazy danych, konto to zostało uznane za zniszczone przed rozpoczęciem leczenia”.
Po drugiej stronie pokoju Owen zatrzymał się.
Włączyłem głośnik.
„Nazywam się Owen Marshall, a moje poprzednie konto magazynowe miało numer C-2276. Upoważniam pana do omówienia tych dokumentów z doktorem Bennettem.”
Janet wyjaśniła, że potrzebuje pisemnej zgody, po czym wysłała formularz elektroniczny. Owen natychmiast go wypełnił.
Gdy zadzwoniła ponownie, jej głos się zmienił.
„Sześć fiolek zostało zniszczonych 14 czerwca 2019 r. Jednak pomocniczy rejestr inwentaryzacyjny pokazuje, że jedna fiolka została przekazana do programu donacji siedem miesięcy później”.
„Kto zatwierdził ten transfer?” zapytał Owen.
„Plik zawiera formularz zwolnienia z podpisem.”
„Nigdy niczego nie wydałem”.
Wczesnym popołudniem biuro ds. zgodności szpitala skontaktowało się z siecią leczenia niepłodności, która przejęła aktywa North Shore. Przybyło dwóch administratorów z prawnikiem Grahamem Pikiem, który wielokrotnie wskazywał na możliwą rozbieżność w migracji danych.
„Błąd komputera nie może spowodować umieszczenia u pacjenta niewłaściwego materiału genetycznego” – powiedziałem.
Graham skrzyżował ręce.
„Nikt nie sugeruje, że coś takiego miało miejsce”.
„Sugerujesz to, używając droższego słownictwa.”
Obok mnie Owen prawie się uśmiechnął.
W formularzu transferowym C-2276 figurował jako dobrowolnie zwolniony. Pod wpisanym na maszynie nazwiskiem Owena widniał krzywy podpis, który natychmiast odrzucił.
W formularzu opisano go jako osobę o wzroście 198 cm, ciemnych włosach i mieszanej pigmentacji tęczówek. Mój profil dawcy opisywał studenta studiów podyplomowych o wzroście 170 cm i dwojgu brązowych oczach.
„Ktoś zmienił opis fizyczny zanim dał mi katalog” – powiedziałem.
Adwokat zamknął teczkę.
„Nie możemy wyciągać żadnych wniosków, dopóki nasz zespół prawny nie przejrzy dokumentacji historycznej”.
„Chcę zrobić test DNA” – odpowiedziałem.
To zdanie przestraszyło mnie już w chwili, gdy je wypowiedziałem.
Owen przyjrzał mi się uważnie.
„Tylko wtedy, gdy uznasz, że jesteś gotowy. Chcę odpowiedzi z kliniki, ale ciało Sophie nie powinno stać się kolejnym dowodem bez twojej zgody”.
Jego wyróżnienie miało znaczenie.
Miał wszelkie powody, żeby być wściekłym, ale oddał kontrolę w moje ręce, bo klinika już przejęła kontrolę nad nami oboma.
Certyfikowane laboratorium wysłało technika tego samego wieczoru. Owen dostarczył swoją próbkę jako pierwszy, podczas gdy Sophie patrzyła podejrzliwie.
„Czy przecieranie wacikiem jest bolesne?”
„Strasznie” – odpowiedział z uroczystą stanowczością. „Później mogę potrzebować kilku naleśników”.
Roześmiała się i otworzyła usta, gdy technik podszedł.
Potem Sophie spojrzała na mnie.
„Czy będę miał kłopoty, jeśli opuszczę żłobek?”
Zanim odpowiedziałem, Owen pochylił się nad nią.
„Nic się tu nie dzieje, to twoja wina, Mała Gwiazdeczko.”
„Dlaczego mnie tak nazwałeś?”
„Ponieważ wkroczyłeś w trudny dzień i sprawiłeś, że stał się jaśniejszy”.
Laboratorium obiecało otrzymać wyniki w ciągu trzydziestu sześciu godzin.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






