„Dlaczego miałaby tak zakładać?”
„Bo jesteś dobry w byciu gospodarzem.”
„To znaczy, że potrafię dobrze organizować imprezy. Nie oznacza to jednak, że zgłaszam się na ochotnika za każdym razem, gdy ktoś chce zorganizować imprezę.”
Patricia ze złością zdjęła płaszcz.
„Próbowałem zorganizować piękne Święto Dziękczynienia dla wszystkich”.
„Naszym kosztem” – powiedział Daniel.
Spojrzała na niego.
„Co to ma znaczyć?”
Daniel wziął do ręki wydrukowane menu.
„Czternaście dań.”
„To Święto Dziękczynienia”.
„Przydzieliłeś Rachel czternaście dań.”
„Zakładałem, że wszyscy pomogą.”
Daniel rozejrzał się.
“Kto?”
Patricia zawahała się.
Ta pauza wyjaśniła nam wszystko.
Melissa poruszyła się niespokojnie.
„Przynosiłem wino.”
Spojrzałem na nią.
„Powiedziałeś mi też, żebym był dla kogoś pożyteczny.”
Jej policzki zarumieniły się.
„To był żart.”
„To nie było śmieszne.”
„O mój Boże, Rachel. Naprawdę psujesz Święto Dziękczynienia przez jednego SMS-a?”
„Nie” – odpowiedział Daniel, zanim zdążyłem. „Zmieniamy plany, bo nikt z was nie zapytał, czy chcemy Święto Dziękczynienia u nas w domu”.
Mark w końcu przemówił.
„Właściwie myślałem, że mama już to z tobą ustaliła.”
Patricia obróciła się w jego stronę.
“Ocena.”
„Co? Powiedziałeś wszystkim, że Rachel i Daniel chcą być gospodarzami.”
Spojrzałem na Patricię.
Unikała mojego wzroku.
Wtedy zrozumiałem, że to nigdy nie było nieporozumienie.
Celowo powiedziała rodzinie, że ich zaprosiliśmy.
„Powiedziałeś wszystkim, że to był nasz pomysł?” – zapytałem.
Patricia westchnęła zirytowana.
„Wiedziałem, że jeśli zapytam pierwszy, wy dwoje wszystko skomplikujecie.”
Daniel odzyskał całkowity spokój.
„Więc wiedziałeś, że możemy powiedzieć nie.”
„Wiedziałem, że będziesz nad wszystkim za dużo myślał.”
„A twoim rozwiązaniem było upewnienie się, że nie będziemy mieli wyboru”.
Patricia chwyciła torebkę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






