Austin zerwał się na nogi i oboje pobiegliśmy w stronę sypialni…
Przeczytaj ciąg dalszy w komentarzach

Kiedy dotarliśmy do sypialni, Kathryn stała obok otwartej szuflady, blada ze zdumienia.
„Co jest z tobą nie tak?” — krzyknęła, wskazując na jej wnętrze. „Jaki człowiek robi coś takiego?”
Austin natychmiast odwrócił się do mnie.
„Co tam włożyłaś?”
Spokojnie podeszłam i wyjęłam małe urządzenie, które tak bardzo przestraszyło Kathryn.
Nie było w nim nic niebezpiecznego — był to jedynie alarm uruchamiany ruchem, który ukryłam pod ubraniami. W chwili, gdy ktoś otwierał szufladę, rozlegała się ogłuszająca syrena.
Ale to nie alarm był prawdziwą pułapką.
Spojrzałam na Kathryn.
„Dlaczego się uruchomił?”
Zamarła.
Austin zmarszczył brwi. „Co masz na myśli?”
„Alarm uruchamia się tylko wtedy, gdy ktoś otwiera tę szufladę” — wyjaśniłam. „Więc istnieje tylko jeden powód, dla którego twoja matka go usłyszała.”
Przez kilka sekund nikt się nie odezwał.
Potem zakłopotanie Kathryn przerodziło się w złość.
„Tylko sprawdzałam!” — warknęła. „Ktoś musi się upewnić, że wszystko utrzymujesz w należytym porządku.”
„Moją bieliznę?” — zapytałam cicho. „Musisz sprawdzać moją bieliznę, żeby ocenić, czy jestem dobrą żoną?”
Austin otworzył usta, ale tym razem nie pozwoliłam mu mi przerwać.
Sięgnęłam do szuflady i wyjęłam złożoną kartkę papieru.
Zapisałam na niej każdą datę, kiedy Kathryn nas odwiedzała, oraz każdy przypadek, gdy zauważyłam, że ktoś ruszał moje rzeczy.
Następnie położyłam obok jeszcze jeden przedmiot: małą kłódkę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






