Część 2 — Puchar
Myślami cofałam się w czasie. Kto był w pobliżu Claire? Pielęgniarki. Położnik. Ja. Vanessa. Przypomniałam sobie coś jeszcze – Vanessa przyniosła mi kawę i herbatę dla Claire. Claire ledwo jej tknęła, mówiąc, że ma mdłości. Wyrzuciłam kubek.
„Gdzie jest ten kubek?” – zapytałem. Nikt nie wiedział.
Potem zadzwonił mój telefon. Vanessa. „Słyszałam, że Claire została przeniesiona na OIOM” – powiedziała cicho. „Jestem na dole… Chciałam być blisko, na wypadek gdybyś czegoś potrzebowała”.
Spojrzałem przez szklane drzwi. Nie było jej na dole. Stała jakieś dwadzieścia metrów ode mnie, obserwując mnie przez szybę i kłamliwie opowiadając o swoim położeniu.
„Nie ma cię na dole.”
Cisza. „Przeniosłam się na górę”.
„Przyniosłeś dziś coś Claire? Prezent?”
„Nie” – odpowiedź nadeszła zbyt szybko.
„Czy przyniosłeś białe pudełko do jej pokoju?”
„Nie pamiętam.”
„Nie pamiętasz?”
„Mason, jesteś zdenerwowany.”
„Moja żona umiera” – powiedziałem zimniejszym tonem, niż się spodziewałem – „a ty jesteś osobą, która przyniosła do jej pokoju coś, co mogło ją otruć”.
„Nie wierzysz, że zrobiłbym krzywdę Claire.”
„Już nie wiem, w co wierzyć”. Rozłączyłem się.
Detektyw Elena Brooks przybyła siedemnaście minut później – spokojna, bezpośrednia, niewzruszona stanem mojego konta bankowego. Dobrze. Nie chciałam, żeby ktoś był pod wrażeniem; chciałam kogoś, kto przeprowadzi dochodzenie. Przeprowadziła to metodycznie: Vanessa miała dostęp do mojego domu, mojego biura, mojego prywatnego grafiku, historii choroby Claire, daty jej porodu, numeru jej pokoju.
„Czy ona w ogóle mogłaby chcieć śmierci twojej żony?” – zapytał Brooks.
“NIE.”
„To nie to samo co nie.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






