„Powiedziałem jej, że to zły pomysł. Ale jej nie powstrzymałem.”
„Nie wiedziałeś jak…”
Zaśmiałem się cicho.
„Zamiast tego postanowiłeś, że to ja będę tym, który złoży ofiarę”.
„To nie miało tak być”.
„A więc jak to miało wyglądać?”
„Pomyślałem, że jeśli przetrwamy ceremonię, to będziemy mogli to później wyjaśnić”.
„Później?”
Pokręciłem głową.
„Po tym, jak wszyscy oglądali, jak inna kobieta wchodzi na mój ślub?”
Nie odpowiedział.
Rosalie wyglądała na przerażoną.
„Powiedziałaś mu, żeby jej o tym nie mówił?”
Corrine skinęła głową.
„Wiedziałem, że odmówi.”
Rosalie odwróciła wzrok.
„Ja też odmówiłem.”
Wszystkie głowy zwróciły się w jej stronę.
„Co?” zapytał Kevin.
Spojrzała na mnie.
„Wielokrotnie powtarzałem mamie, że tego nie chcę”.
„Błagałem ją, żeby to odwołała.”
„Zaproponowałem nawet, że nie przyjdę”.
Spojrzała na bukiet.
„Poprosiła koordynatora, żeby mi to przekazał pięć minut temu.”
Corrine zamknęła oczy.
„Chciałem tylko…”
„Chciałeś napisać moje życie na nowo”.
Głos Rosalie nagle stał się spokojny.
„Nigdy nie pytałeś, czego chcę.”
Położyła bukiet na pobliskim krześle.
„Nie straciłam ślubu, bo nigdy nie przeszłam do ołtarza. Straciłam go, bo ktoś, kogo kochałam, podjął za mnie decyzję”.
Spojrzała na mnie.
„A teraz robisz to samo Jessice.”
Te słowa podziałały na Corrine jak policzek.
Powoli opadła na pobliskie krzesło.
„Myślałem, że pomagam.”
Słyszałem już to zdanie wcześniej.
Od Kevina.
Odwróciłam się ku niemu.
„Wiesz, co boli najbardziej?”
Spojrzał na mnie z nadzieją.
“Co?”
„To nie jest twoja matka.”
Jego wyraz twarzy uległ zmianie.
„Chodzi o to, że widziałeś, jak to się dzieje.”
„Widziałeś, jak twoja matka to planowała.”
„Widziałeś, jak koordynator zmieniał ceremonię.”
„Widziałeś, jak twoja siostra płacze.”
„I nadal mi nie powiedziałeś.”
„Nie chciałem nikogo zdenerwować”.
„Masz na myśli swoją matkę.”
Spojrzał w dół.
“NIE.”
“Tak.”
Podszedłem bliżej.
„Chciałeś mnie zdenerwować.”
„Po prostu nie chciałeś jej zdenerwować.”
Jego milczenie dało mi odpowiedź.
Natalie spokojnie stanęła obok mnie.
Dołączyła do niej moja matka.
Po raz pierwszy tego dnia nie czułam się samotna.
Spojrzałem w stronę drzwi prowadzących na ceremonię.
Goście wypełniali teraz każdy centymetr korytarza.
Nikogo nie obchodziło, że ceremonia się opóźniała.
Oni czekali.
Czekam, co zrobię.
Koordynator ślubu podszedł ostrożnie.
„Jessica…”
„Czy powinniśmy zacząć?”
Spojrzałem na Kevina.
Zmusił się do słabego uśmiechu.
„Możemy to jeszcze naprawić”.
Przyglądałem się jego twarzy.
On w to wierzył.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






