CZĘŚĆ 3
Charytatywna gala Mercer odbyła się sześć nocy po tym, jak Mara otworzyła oczy.
Adrian stał pod kryształowymi żyrandolami, z ręką na sercu, opowiadając darczyńcom o odporności. Vivienne lśniła obok niego w szmaragdowym jedwabiu. Za nimi wisiał baner z napisem: FUNDACJA MERCER NA RZECZ BEZPIECZEŃSTWA KOBIET.
Prawie się roześmiałem.
Zamiast tego przyszedłem ubrany na czarno.
Adrian mnie zobaczył i zmarszczył brwi. „Kto cię wpuścił?”
„Lista gości” – powiedziałem.
Oczy Vivienne się zwęziły. „To prywatna impreza”.
„Tak samo jak to, co zrobiłeś Marze.”
Kilku gości się odwróciło.
Adrian uśmiechnął się do nich. „Heleno, nie tutaj”.
„Tak” – powiedziałem. „Tutaj”.
Podszedł bliżej. „Ośmieszasz się”.
„Nie. Przeprowadzam u ciebie audyt.”
To zabiło jego uśmiech.
Dokładnie o godzinie 8:17 wszystkie ekrany w sali balowej zgasły.
Wtedy głos Mary wypełnił pomieszczenie.
„Jeśli coś się stanie, nie ufaj mojemu mężowi”.
Wzdychano z zachwytu, niczym ptaki.
Odtworzono pierwszy film.
Adrian ją ciągnie.
Vivienne patrzy.
„Spraw, żeby wyglądało, jakby biegła”.
Adrian rzucił się w stronę sterowania sceną, ale moja ekipa ochroniarska go zablokowała. Kamera dziennikarza już transmitowała na żywo. Nakaz aresztowania wydany przez sędziego Crossa zamroził konta Mercera trzydzieści minut wcześniej. Policja weszła bocznymi drzwiami z nakazami.
Adrian zbladł.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






