„Przechowywanie. Nie zdecydowałem jeszcze, co ostatecznie zrobię z tym domem. Może go sprzedam. Może go zatrzymam.”
„Dom…”
Jego głos się zmienił.
Był w tym smutek.
I może zrozumienie.
„Ten dom jest mój” – powiedziałem. „Cokolwiek zamierzałem wcześniej, nadal jest mój. Mam prawo decydować, co się z nim stanie”.
“Ja wiem.”
„Nie chcę się z tobą kłócić, Derek. Chcę być twoją matką. Chcę zjeść z tobą kolację. Chcę cię denerwować w sprawie oszczędności emerytalnych. Chcę ci opowiadać historie o twoim ojcu. Nie chcę spędzić reszty życia kłócąc się z synem o dom Richarda”.
“Ja wiem.”
„Ale nie mogę ci dać czegoś, wiedząc, że zostanie to wykorzystane w sposób, którego twój ojciec by nienawidził”.
Derek milczał.
Potem zapytał:
„Czy przypadkiem coś zostawiłeś?”
“NIE.”
„Warsztat?”
„Wziąłem wszystko, czego chciałem”.
„Ołówek taty?”
Rozejrzałem się po swoim mieszkaniu.
Kurtka Richarda była złożona na oparciu krzesła.
“Tak.”
„Ołówek, który zawsze miał w kieszeni?”
“Tak.”
Derek zaśmiał się cicho.
„Tata zawsze nosił przy sobie ołówek. Nawet wtedy, gdy go nie potrzebował”.
Następnie zacytował coś, co zwykł mawiać Richard.
„Inżynier bez ołówka to po prostu człowiek stojący obok czegoś.”
Zaśmiałem się.
To był mój pierwszy szczery śmiech od czasu kolacji przedślubnej.
„Dokładnie to samo mawiał.”
„Każde słowo.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






