*„Tak, wujku Arturze, mam obligacje na okaziciela i gotówkę” – odpowiedział Julian, zdyszany i przerażony. *„Ale starzec się obudził… Musiałem go uderzyć żelaznym prętem, ledwo oddycha!”*
*„Ty idioto!”* – warknął sędzia Vance bez wahania. *„Mówiłem ci, żebyś dopilnował, żeby spał! Jeśli umrze, to będzie to przestępstwo zagrożone karą śmierci!”*
*”Co mam zrobić z samochodem?! Co mam zrobić z biżuterią?!”* Julian krzyknął w panice.
*„Posłuchaj mnie bardzo uważnie” – nakazał sędzia Vance, a jego ton był chłodny i wyrachowany. *„Zostaw biżuterię w szafce Mai jutro rano przed pierwszym dzwonkiem. Jest cicha, nie ma przeszłości kryminalnej i nikt nie będzie przesłuchiwał nastolatki z problemami. Dopilnuję, żeby jej sprawa trafiła do mojej sprawy, a resztą zajmę się ja”.*
Stałem jak sparaliżowany w ciemnym zaułku, a przerażająca rzeczywistość spisku spadała na mnie niczym lawina.






