Pierwszym odruchem było pomyśleć, że doszło do jakiegoś nieporozumienia, że może mnie z kimś pomyliła. Że za chwilę Colin wejdzie, roześmieje się i zapyta, dlaczego chowamy się w jego pralni.
Miałem 63 lata. Butelka wina wbijała mi się w żebra, a ja siedziałem skulony za suszarką jak dziecko bawiące się w chowanego.
Ale zostałem.
Nie wiem dlaczego, ale coś w twarzy Tessy podpowiedziało mi, że jeśli odejdę, będę tego żałować do końca życia.
Miała na imię Odetta. To tyle o niej wiedziałem.
Odet Bowmont, trzydziestolatek, Francuz kanadyjskiego pochodzenia, pracował w sprzedaży produktów farmaceutycznych, jeździł białym BMW w leasingu i podobno w ciągu ośmiu miesięcy całkowicie oczarował mojego syna.
Spotkałem ją kiedyś na kolacji, którą Colin organizował w restauracji w Yorkville, w takim miejscu, gdzie menu nie ma cen, a kelner pyta coś w stylu: „Czy mam opisać dzisiejszą podróż?”
Była czarująca, śmiała się w odpowiednich momentach, zadawała mi dokładnie te pytania, które były mi potrzebne do pracy jako bibliotekarka szkolna. Tego wieczoru wróciłam do domu i powiedziałam siostrze przez telefon, że mi się podoba, że wydaje się szczera, że może byłam zbyt ostrożna.
Teraz, siedząc w ciemności za suszarką i nasłuchując głosów dochodzących zza ściany, myślałem o tamtej rozmowie telefonicznej.
Najpierw usłyszałem głos Colina, podekscytowany, lekko zdenerwowany.
„Powinni być tu o drugiej. Mam przesunąć krzesła?”
A potem jej głos, niższy, niż pamiętałem, tak płaski, że całkowicie mnie zamarł.
„Chcę, żebyś przelał depozyt jeszcze dziś, zanim przyjadą goście.”
Pauza.
„Msoka wymaga 50% zaangażowania do końca umowy. To 48 000. Colin, mówiłem ci”.
„Wiem. Pomyślałem tylko, że moglibyśmy poczekać, aż…”
„Do kiedy?”
„Do zobaczenia po imprezie.”
„Muszę wiedzieć, że mówisz o tym poważnie.”
Przestałem oddychać.
„Mówię poważnie” – powiedział Colin.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






