Emma niepewnie podniosła wzrok, a ja skinąłem głową na znak, że wszystko w porządku.
Wyciągnęła na moment szyję, dostrzegła promyk błękitu, po czym opadła z powrotem na siedzenie.
To nie wystarczyło. Z odległości czterech rzędów nigdy nie było to wystarczające.
Skinąłem głową, dając jej znać, że wszystko w porządku.
Szeptem opowiadałam o naszych grach w liczenie, podczas gdy znajomy głos w mojej głowie pytał, czy powinnam była bardziej walczyć o nasze pierwotne miejsca.
Czy cała ta podróż była błędem?
Tymczasem w 7A mogłem dostrzec tył głowy pani Reyes.
Trzymała telefon skierowany w stronę okna i robiła sobie jedno selfie za drugim, mając za plecami chmury.
Powinienem walczyć mocniej.
***
Lisa weszła z wózkiem z napojami, a ja patrzyłam, jak jej wzrok zatrzymał się na pani Reyes na ułamek sekundy dłużej, niż powinien. Nie uśmiechnęła się do niej. Nie ofiarowała jej niczego. Po prostu dalej się turlała.
Przyglądałem się, jak stewardesa dotarła do rzędu 19. Zatrzymała się obok pary, z którą rozmawiała podczas wejścia na pokład.
Nachyliła się na chwilę, wymieniła kilka cichych słów, a jedna z nich spojrzała w stronę Emmy, po czym skinęła głową, by ją uspokoić. Lisa zdawała się im dziękować ciepłym uśmiechem, po czym ruszyła dalej nawą.
Obserwowałem, jak jej oczy zatrzymują się na dłużej.
Zauważyłem to tylko przelotnie, zanim znów skupiłem uwagę na Emmie.
„Spójrz na pana Buzza” – powiedziałem, podnosząc mały wypchany samolocik, który ściskała od startu. „Leci z nami”.
Krzyk Emmy odrobinę zelżał.
Po około 90 minutach lotu rozległ się trzask systemu nagłośnieniowego.
Krzyk Emmy stał się cichszy.
Głos kapitana wypełnił kabinę, ale coś w jego tonie przykuło moją uwagę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






