REKLAMA

Od rutynowej kontroli do globalnej burzy: Jak jedno zdjęcie z przydomowego garażu podzieliło miliony internautów?

REKLAMA
Od rutynowej kontroli do globalnej burzy: Jak jedno zdjęcie z przydomowego garażu podzieliło miliony internautów?
REKLAMA

Dziennikarze i łowcy sensacji zaczęli nachodzić jej dom, koczować na podjeździe i filmować każdy jej krok przez okna. Maya, która przeżywała najtrudniejsze dni po stracie ojca, została zmuszona do zasłonięcia okien i odłączenia telefonu.

„Internet nie szukał prawdy” – powiedziała później z łzami w oczach. „Szukali po prostu widowiska. Stałam się dla nich postacią z filmu, a nie żywym człowiekiem, który właśnie stracił tatę.”

Rozdział VIII: Oficjalne oświadczenie, które zszokowało sieć

Trzeciego dnia od wybuchu skandalu policja stanowa postanowiła zwołać nadzwyczajną konferencję prasową na terenie komendy głównej. Obok rzecznika prasowego stanęła sama sierżant Elena Vance, a u jej boku – wyraźnie wycieńczona, lecz zdeterminowana Maya.

Rzecznik wyciągnął gruba teczkę z nagraniami z kamer naszturmowych (body-cam), które nosili funkcjonariusze podczas interwencji w garażu. Zaprezentowano krótki, oficjalny skrót nagrania:

  • Na wideo słychać było płacz Mai i spokojny, ciepły głos sierżant Vance, która pocieszała dziewczynę po stracie ojca.

  • Widać było, jak policjantka pomaga jej zbierać rozsypane dokumenty i zabezpiecza pamiątki rodzinne.

  • Cała interwencja miała charakter czysto pomocniczy i rutynowy.

Rzecznik policji podsumował nagranie ostrymi słowami:

„To, co zobaczyliście w sieci, było cynicznym wyciętym z kontekstu kadrą, stworzonym wyłącznie po to, by wywołać oburzenie i generować kliknięcia. Osoba, która rozpowszechniła te zdjęcia bez zgody i z fałszywym opisem, została zidentyfikowana i stanie przed sądem za naruszenie dóbr osobistych i nękanie.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA