REKLAMA

Oddałem moje trampki szkolnemu woźnemu, bo jego były dziurawe – Następnego ranka dyrektor wezwał mnie do swojego gabinetu przez interkom

REKLAMA
Oddałem moje trampki szkolnemu woźnemu, bo jego były dziurawe – Następnego ranka dyrektor wezwał mnie do swojego gabinetu przez interkom
REKLAMA

Zaczął odsuwać wiadro, ale stanąłem przed nim.

„Jaki rozmiar buta nosisz?”

„Nie musiałeś tego robić, Harry.”

Zamrugał.

“Co?”

„Twoje buty. Jaki rozmiar?”

“Harry, nie.”

“Jaki rozmiar?”

Pan White westchnął, jakbym sprawiał kłopoty nam obu.

“Dziesięć i pół.”

„Twoje buty. Jaki rozmiar?”

Spojrzałem na swoje trampki.

To samo.

Nie były drogie, ale czyste, wygodne i miały zaledwie sześć miesięcy. Mama kupiła je, bo moje stare buty zrobiły mi pęcherze podczas testów do koszykówki.

Usiadłem na ławce obok siłowni i je rozwiązałem.

Twarz pana White’a uległa zmianie.

“NIE.”

Moja mama je kupiła.

Zdjąłem jeden.

“Weź je.”

“Absolutnie nie.”

„Pan White.”

“Powiedziałem nie.”

Mimo wszystko wyciągnąłem trampki.

Jego oczy zabłysły i to prawie mnie zatrzymało.

Prawie.

“Weź je.”

„Potrzebujesz ich bardziej niż ja, panie White.”

Spojrzał na buty, jakbym dał mu księżyc.

Potem bardzo powoli usiadł obok mnie i zdjął te zaklejone taśmą.

Zakładając moje trampki, wygładzał języki obu butów obiema rękami, a następnie je zawiązywał.

„Potrzebujesz ich bardziej niż ja, panie White.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA