„Mamo, pozwoliłaś nam pomalować doniczki.”
„Brzmi to zabawnie.”
„Tak było.”
Zapadła cisza.
Lily pochyliła się w jego stronę, jej twarz była lepka od dżemu.
„Tato, masz naleśniki?”
„Nie” – powiedział.
„Teraz jemy naleśniki w każdą sobotę.”
“To dobrze.”
„Ty też możesz zjeść naleśniki” – powiedziała Lily hojnie. „Ale nie nasze, bo jesteś przy komputerze”.
Marcus zaśmiał się cicho. Ten dźwięk go zaskoczył.
„Myślę, że to sprawiedliwe.”
Po zakończeniu rozmowy siedział sam w mieszkaniu i wpatrywał się w pusty ekran.
Tęsknił za nimi.
Uświadomienie sobie tego faktu było proste i właśnie dlatego nie dało się go zanegować.
Nie brakowało mu podziwu jako ojca. Nie brakowało mu wizerunku rodziny. Tęsknił za poważną buzią Emmy i logiką Lily, która płynęła z dżemu. Tęsknił za rzeczami, które traktował jak przeszkodę.
Tymczasem Julianne odkrywała siebie na nowo, w kawałkach.
Na początku firma projektowa zlecała jej drobne zadania: poprawki, tablice inspiracji, notatki dla klientów. Potem jej przełożona, srebrnowłosa Celeste, wręczyła jej projekt renowacji butikowego hotelu i powiedziała: „Twoje oko jest ciche, ale widzi wszystko”.
Julianne zabrała te słowa do domu niczym skarb.
Znów zaczęła późno spać, nie ze strachu, ale z ekscytacji. Szkicowała dekoracje okienne, szukała próbek tkanin i przygotowywała prezentacje przy kuchennym stole, podczas gdy dziewczynki spały.
Pewnej nocy Emma wybrała się z królikiem na spacer.
„Pracujesz?”
“Tak.”
„Podoba ci się?”
Julianne spojrzała na otwartego laptopa, próbki materiałów i ołówek za uchem.
“Ja robię.”
Emma usiadła na krześle obok niej.
„Tata mówił, że praca męczy ludzi.”
„Niektóre prace tak” – powiedziała Julianne. „Niektóre prace pomagają ludziom pamiętać, kim są”.
Emma zastanowiła się nad tym.
„Kim jesteś?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





