„Też wiem o tym koncie. Tym z etykietą „przyszłość”. Dwa lata odkładania pieniędzy bez mojej wiedzy.”
„To, Em, miała być niespodzianka. Miałam ci powiedzieć, kiedy będzie już dość. Przysięgam!”
„I pierścionek” – powiedziałem cicho. „Pytałeś mojego ojca o pierścionek mojej babci. Powiedziałeś mu, że jest dla »kogoś z przyszłości«. Jane słyszała całą sprawę”.
Maska w końcu pękła. Luke opadł na podłogę, jakby uleciało z niego powietrze. „Uwielbiałam z tobą mieszkać” – wyszeptał. „Po prostu… ciągle myślałam, że może jest tam ktoś jeszcze. Przepraszam, Em.”
„Dziękuję, że w końcu powiedziałeś mi prawdę.”
Wziąłem ostatnią torbę i wyszedłem.

Część siódma: Karta na roślinie
Sześć miesięcy później w moim mieszkaniu pachniało czosnkowym chlebem i świecami. Jane nalewała wino. Sarah śmiała się z czegoś na telefonie. „Najlepsza kolacja, jaką jadłam w tym miesiącu” – powiedziała.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Przyjechała mała przesyłka – roślina doniczkowa od kolegi z pracy, który od tygodni zapraszał mnie na kawę.
Uśmiechnąłem się na widok małej kartki.
Nie straciłam przyszłości tamtej nocy, kiedy Luke wszedł przez drzwi. W końcu wybrałam swoją.
A jutro zamierzałam kontynuować ten wybór.






