To było co innego.
I być może ta różnica była powodem, dla którego mogła oddychać.
Lily poruszyła się obok niej i zamrugała sennie.
„Mamo?” wyszeptała.
„Jestem tutaj.”
„Naprawdę idziemy do cioci Miry?”
Julianne się uśmiechnęła. „Tak. Czeka na nas”.
„W Londynie?”
“Tak.”
Lily pomyślała o tym, po czym zapytała: „Czy tata wie?”
Julianne spojrzała na twarz córki, wciąż delikatną z dzieciństwa, ale już zbyt przyzwyczajoną do napięcia dorosłych.
„On wie, że jesteśmy bezpieczni” – powiedziała ostrożnie. „I wie, że wyjeżdżamy”.
„Czy będzie zły?”
Pytanie przeszyło ich delikatnie, bo stało się już takie zwyczajne w ich domu. Czy tata się wścieknie? Czy tata będzie krzyczał? Czy tata będzie nas winił? Czy tata przestanie z nami rozmawiać?
Julianne odgarnęła lok z czoła Lily. „Jego uczucia są jego odpowiedzialnością, kochanie. Nie twoją.”
Lily chłonęła to, jak gdyby był to nowy rodzaj matematyki.
Następnie skinęła głową i znowu zamknęła oczy.
Julianne spojrzała przed siebie, na cichą kabinę.
On jest odpowiedzialny za swoje uczucia.
Ile lat zajęło jej nauczenie się tego?
Wróciwszy do Chicago, Marcus wyszedł z kliniki przed oficjalnym zakończeniem wizyty.
Nie czekał na Penelope. Nie pytał, czy potrzebuje pomocy w siadaniu. Nie pytał o bicie serca dziecka, o kolejną wizytę, o witaminy, o termin porodu ani o to, czy się boi.
Przeszedł przez korytarz kliniki, a jego rodzina podążała za nim niczym rozbity pochód.
Na parkingu zimny wiatr przecinał ściany budynków.
Roxanne pospieszyła do niego. „Marcus, zwolnij.”
Odwrócił się. „Nie.”
„A czego nie?”
„Nie mów mi, co mam robić.”
Cofnęła się, urażona. „Jestem po twojej stronie”.
„Moja strona?” – powiedział gorzko. „Gdzie była twoja strona, kiedy kibicowałaś temu? Kiedy mama planowała pokój dziecięcy w kolorze niebieskim? Kiedy wszyscy mówili mi, że Penelope to mój nowy początek?”
Oczy Elaine napełniły się łzami. „Nie winisz nas za to”.
Marcus przeczesał włosy obiema rękami.
Warren stał kilka stóp dalej, patrząc w stronę wejścia do kliniki, z której Penelope jeszcze nie wyszła.
„Dość” – powiedział Warren.
Nie było głośno, ale było nośne.
Marcus się odwrócił. „Co?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






