Zanim zdążył odpowiedzieć, weszło dwóch mężczyzn w ciemnych garniturach. Nie policja. Jeszcze nie. Biegli księgowi z firmy, którą wynajęła Eleanor, czekali po drugiej stronie korytarza, aż testament aktywuje moje upoważnienie.
Daniel wpatrywał się w nich. „Co to, do cholery, jest?”
„Audyt zaczyna się teraz” – powiedziałem.
Szybko ogarnęła go wściekłość, bo arogancja zawsze wpada w panikę, gdy ktoś ją przyparł do muru.
„Ty nędzna wdówko” – warknął. „Myślisz, że pieniądze dają ci władzę?”
„Nie” – powiedziałem. „Dowody tak”.
Artur podał mi kolejną kopertę.
Ostatni list Eleonory.
Otworzyłem je pewnymi rękami.
Marian, jeśli on sprawi, że poczujesz się mały, pamiętaj o tym: małe klucze otwierają zamknięte drzwi. Zostawiam ci klucze.
Poczułem pieczenie w gardle. Złożyłem list i położyłem go sobie na sercu.
Potem zwróciłem się do Daniela.
„Masz trzydzieści dni na spłatę siedmiu milionów czterystu tysięcy dolarów. Twój dostęp do wszystkich rachunków firmowych zostaje cofnięty. Twoje miejsce w zarządzie zostaje zawieszone do czasu zakończenia dochodzenia. Dom w Westport należy do mnie. Twoje samochody, jeśli zostały zakupione ze środków firmowych, zostaną zajęte. A jutro rano mój adwokat wnosi pozew o rozwód z powodu cudzołóstwa, nadużyć finansowych i znęcania się psychicznego”.
Claire szepnęła: „Siedem milionów?”
Usta Daniela otworzyły się, ale nic nie powiedział.
Jeszcze nie skończyłem.
„Wysłałem też kopie wszystkiego zarządowi o dziewiątej rano.”
Jego oczy się rozszerzyły.
„I do banku.”
Zbladł.
„Do prokuratury okręgowej przesyłka ma zostać dostarczona w południe, chyba że spłata długu rozpocznie się dzisiaj”.
Daniel rzucił się na mnie.
Ochrona działała szybciej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






