„Ale babcia mówi, że mogłaby.”
Zaśmiałam się cicho. „Babcia pamięta drugą partię”.
Mama uśmiechnęła się przez łzy. „Pierwsza partia była okropna”.
„Zapomniała o cukrze” – dodałem. „Potem upierała się, że nikt nie zauważy”.
Ari wyglądał na zaskoczonego.
Tata zaśmiał się cicho. „Twój ojciec i tak zjadł trzy”.
„Smakowały jak ciepły chleb” – przyznałem.
Wszyscy się śmiali.
Nawet Ari.
Jedna historia stała się kolejną.
Sarah fałszywie śpiewa podczas sprzątania kuchni.
A potem płakała oglądając reklamy ratujących zwierzęta.
A potem Sarah rozmawiała z Arim, gdy ta była jeszcze w jej brzuchu, ponieważ wierzyła, że dzieci rozpoznają głosy jeszcze przed urodzeniem.
Jedna historia stała się kolejną.
Po raz pierwszy od śmierci Sary nie unikaliśmy wymawiania jej imienia. Powitaliśmy ją z powrotem w pokoju.
Claire nigdy nie przerywała.
Ona posłuchała.
Śmiała się z zabawnych opowieści.
A nawet w chwilach czułości płakała.
Kiedy Ari w końcu usiadła jej na kolanach, Claire ostrożnie objęła ją ramieniem.
„Więc…” wyszeptał Ari. „Nadal mnie kochasz?”
Claire nigdy nie przerywała.
„Bardzo” – szepnęła Claire.
„Nawet jeśli mamusia zostanie?”
Claire pocałowała ją w czubek głowy.
„Mam nadzieję, że zostanie na zawsze”.
Ari wyglądał na zdezorientowanego.
„Ale dokąd idziesz?”
Claire się uśmiechnęła.
„Nie potrzebuję mieszkania twojej mamy”. Delikatnie poklepała Ariego po nosie. „Chciałabym mieć własne mieszkanie”.
„Mam nadzieję, że zostanie na zawsze”.
Następnego ranka zastałem Claire stojącą w kuchni ze starą puszką na przepisy.
„Znalazłam to z tyłu szafki” – mruknęła.
W środku znajdowały się ręcznie pisane przepisy Sary.
Na samej górze leżały muffinki z jagodami.
Claire spojrzała na mnie. „Co o tym myślisz?”
Zrozumiałem natychmiast.
Nie próbowała stać się Sarą.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






