Mara próbowała przemknąć w stronę drzwi, ale pan Ellery powstrzymał ją jednym zdaniem.
„Pani Voss, śledczy ma również pani wiadomości, w których namawiała Daniela do zdobycia podpisu matki siłą”.
Wtedy zaczęła płakać. Głośno. Strasznie. Nad sobą.
Pół roku później w domu znów zapanowała cisza.
Daniel zgodził się na ugodę. Mara zniknęła w procesach sądowych i niespłaconych długach. Hazardziści nie znaleźli na nich pieniędzy, tylko wezwania sądowe.
Sprzedałem rezydencję i przeprowadziłem się do słonecznego apartamentu z widokiem na rzekę. W każdą niedzielę gotowałem sobie antrykot, nalewałem Charlesowi wodę gazowaną do kryształu i jadłem powoli.
Tęskniłam za mężem.
Nie tęskniłam za synem.
A gdy wieczorne światło dotknęło szafirowej broszki na mojej szyi, nie czułam już żadnego poczucia winy.
Tylko pokój.






