„W takim razie nie dajemy im tego.”
Julian spojrzał na mnie.
„O czym myślisz?”
Spojrzałem na moje śpiące dziecko.
Przez wiele godzin każda osoba w pokoju opowiadała mi, co inni ludzie postanowili w kwestii mojego ciała, mojego małżeństwa, mojego dziecka, mojego życia.
Teodor.
Blackwood.
Ewelina.
Klara.
Marek.
Juliański.
Wystarczająco.
„Idę do pokoju 614.”
Julian natychmiast pokręcił głową.
“NIE.”
Spojrzałem na niego.
„Nie proszę o pozwolenie”.
Dziesięć minut później, po tym jak Claire stwierdziła, że potrzebuję badań, pielęgniarka przyprowadziła wózek inwalidzki.
Dziecko pozostało ze mną.
Nie spuszczałem go z oka.
Julian pchnął krzesło.
Marcus szedł obok nas.
Claire poszła za nią.
Nikt nie przyszedł sam.
Winda otworzyła się na szóstym piętrze.
Część korytarza zakryto foliami plastikowymi.
Nad głowami migotały światła.
Pokój 614 znajdował się na samym końcu.
Jego drzwi były już otwarte.
W środku znajdowała się stara sala konferencyjna.
Laptop czekał na stole.
Ekran zaświecił się.
Nikogo tam nie było.
Marcus sprawdził korytarz.
Julian wszedł pierwszy.
Poszedłem za nią.
Na laptopie wyświetlony został pojedynczy plik wideo.
DLA ELENY MERCER — SZTUKA PO NARODZINACH SYNA
Zaparło mi dech w piersiach.
Pod plikiem znajdowała się data.
Nagranie zostało wykonane trzy lata wcześniej.
Rok, w którym Theodore zmarł.
Julian szepnął: „To niemożliwe”.
Nacisnąłem „play”.
Ekran wypełnił się zakłóceniami.
Potem pojawił się Theodore Mercer.
Starszy.
Rozcieńczalnik.
Siedząc w swoim gabinecie.
Spojrzał prosto w kamerę.
Cześć, Eleno.
Całe moje ciało zrobiło się zimne.
„Jeśli to oglądasz” – powiedział – „to gratuluję”.
Uśmiechnął się.
„W końcu dałeś naszej rodzinie to, czego potrzebowała.”
Julian szepnął: „Tato…”
Theodor kontynuował.
„A teraz zasługujesz na to, żeby poznać prawdę”.
Pochylił się bliżej kamery.
„Chłopiec, którego trzymasz, nigdy nie miał należeć do Juliana”.
Marcus chwycił się stołu.
Theodore uśmiechnął się szerzej.
„Miał go zastąpić”.
CZĘŚĆ 5 — NASTĘPCA, KTÓRY NIGDY NIE MIAŁ ISTNIEĆ
Film był kontynuowany.
Nikt w pokoju 614 nie oddychał.
Na nagraniu widać, że twarz Theodore’a Mercera wyglądała niemal radośnie.
„Nasza rodzina przetrwała, ponieważ każde pokolenie rozumiało jedną prawdę” – powiedział. „Dziedzictwo musi być kształtowane. Nie można go pozostawić przypadkowi”.
Julian podszedł do laptopa.
Marcus złapał go za ramię.
„Niech gra.”
Julian go odepchnął.
„Ten człowiek był naszym ojcem.”
„I oto, kim on był.”
Theodor kontynuował.
„Julian zawsze był sentymentalny. Marcus buntowniczy. Żaden z nich nie rozumiał, że dziedziczenie to odpowiedzialność”.
Wydawało mi się, że jego wzrok spoczął na mnie.
„Eleno, nigdy nie zostałaś wybrana ze względu na pieniądze, urodę ani pozycję społeczną. Zostałaś wybrana, bo Evelyn pokazała mi, co nosi twoja rodzina”.
Claire szepnęła: „Potwór”.
Theodore uśmiechnął się lekko, jakby słyszał ją z oddali.
„Moi lekarze uważali, że dziedziczna przypadłość Mercera może ostatecznie doprowadzić do zakończenia linii męskiej. Twoja historia genetyczna podsunęła rozwiązanie”.
Spojrzałem na Marcusa.
„Powiedziałeś, że Julian tego nie niósł.”
„Nie, nie”.
„Dlaczego więc?”
Marcus pokręcił głową.
“Nie wiem.”
Na ekranie odpowiadał za niego Theodore.
„Brak warunków rodzinnych czynił Juliana użytecznym, ale niewystarczającym. Jego córki okazały się zdrowe, jednak prawdopodobieństwo urodzenia męskiego potomka pozostawało nie do przyjęcia”.
Prawie krzyknęłam do ekranu.
Cztery córki były dla niego najwyraźniej statystyką.
Theodore podniósł teczkę.
„Więc zaplanowałem nieprzewidziane okoliczności.”
Obraz na chwilę uległ zniekształceniu.
„Kiedy poczęto piąte dziecko Juliana, nie mogłam wiedzieć, czy będzie to chłopiec. Ale jeśli dziecko okaże się chłopcem, zostaną uruchomione pewne instrukcje”.
Ścisnęło mnie w żołądku.
„Jakie instrukcje?”
Nagrany obraz Theodore’a zatrzymał się.
Potem się uśmiechnął.
„Najważniejsza wskazówka jest taka: nie ufaj nikomu, kto mówi ci, że dziecko nie jest Julianem.”
Wszyscy w pokoju zamarli.
Julian szepnął: „Co?”
Film był kontynuowany.
„Marcus może wrócić. Claire może przemówić. Inni mogą przedstawić dokumenty. Wszyscy są pionkami na szachownicy, których nie rozumieją”.
Marcus rzucił się na laptopa.
„To jest manipulacja”.
Claire złapała go za nadgarstek.
“Czekać.”
Theodore pochylił się w stronę kamery.
„Chłopiec jest biologicznym synem Juliana”.
Znów zaczęłam płakać.
Nie ulga.
Jeszcze nie.
Ponieważ Theodore nie był człowiekiem, któremu ufałam.
Nawet zza grobu każde zdanie wydawało się przynętą.
Julian zwrócił się w moją stronę.
„Eleno…”
Podniosłem jedną rękę.
“NIE.”
Theodor kontynuował.
„Ale biologia jest w nim najmniej interesującą rzeczą.”
Ekran się zmienił.
Pojawił się diagram.
Drzewa genealogiczne.
Kody medyczne.
Daty urodzenia.
Nazwy.
Imiona moich córek.
Zamarłem.
Lily Mercer.
Ava Mercer.
Zofia Mercer.
Grace Mercer.
Każdy z nich miał numer akt.
Każdy miał notatki.
ZDROWY.
KOBIETA.
BRAK WYRAZU MARKERA MERCER.
Następnie piąta linia.
TEMAT E-5.
Nazwy jeszcze nie podano.
Płeć: MĘSKA.
Status: OCZEKUJĄC NA POTWIERDZENIE.
„Co to jest E-5?” – wyszeptałem.
Claire wpatrywała się w ekran.
Nigdy nie widziałem tego kodu.
Marcus pochylił się bliżej.
“Ja mam.”
Wszyscy na niego spojrzeliśmy.
Jego twarz stała się pusta.
„Blackwood stosował kody serii E w przypadku dzieci poddawanych obserwacji”.
„Co oznacza obserwacyjny?”
„Dzieci poczęły się naturalnie, ale były monitorowane, ponieważ ich rodzice byli nosicielami markerów badawczych”.
Poczułem się chory.
„Moje córki były badane?”
“Najwyraźniej.”
Julian chwycił laptopa.
„Przez kogo?”
Ekran znów przełączył się na Theodore’a.
„Jeśli jesteś zły, to dobrze. Złość oznacza, że zwracasz uwagę.”
Chciałem rozbić ekran.
„Twoim córkom nigdy nie stała się krzywda” – kontynuował. „Ich akta zapewniły im bezpieczeństwo”.
Claire mruknęła: „Nie masz prawa nazywać monitoringiem bezpieczeństwa”.
„Twój syn jest jednak wyjątkowy.”
Plik pojawił się ponownie.
Tym razem pojawił się nowy nagłówek.
PROJEKT JANUS.
Marcus zatoczył się do tyłu.
“NIE.”
Claire spojrzała na niego.
„Co to jest Janus?”
Marcus nie odpowiedział.
„Marcus!”
Spojrzał na moje dziecko.
„Evelyn znalazła o tym wzmianki.”
“I?”
„To była teoria”.
„O czym?”
„Długoterminowe dziedziczenie”.
Julian warknął.
„Mów po angielsku.”
Marcus zwrócił się ku niemu.
„Nie chodziło o jednego spadkobiercę”.
Uderzenie.
„Chodziło o stworzenie linii rodzinnej, w której choroba Mercerów nigdy nie mogłaby się powtórzyć”.
Spojrzałem na mojego syna.
„Powiedziałeś, że Julian nie nosi znacznika.”
„Nie, nie”.
„W takim razie nasze dzieci nie będą mogły tego po nim odziedziczyć”.
“Prawidłowy.”
„Co więc sprawia, że mój syn jest wyjątkowy?”
Marcus wpatrywał się w zamrożony obraz Theodore’a.
„Oto jest pytanie.”
Wideo zostało wznowione.
„Podejrzewam, że Marcus powie ci, że Projekt Janus miał na celu eliminację chorób. Ma częściowo rację.”
Marcus zaklął.
Theodore wydawał się wręcz rozbawiony.
„Chodziło też o tożsamość”.
Na ekranie wyświetlił się kolejny zestaw dokumentów.
Dokumenty prawne.
Umowy powiernicze.
Schematy sukcesji korporacyjnej.
Pojawiło się imię Juliana.
A potem Marcusa.
Następnie pusta linia oznaczona:
POTOMEK JULIANA MERCERA I ELENY SHAW MERCER.
Wpatrywałem się.
Theodor kontynuował.
„Po potwierdzeniu męskiego biologicznego potomka z tego związku, kontrola nad powiernictwem rodziny Mercerów przechodzi na nowego właściciela”.
Julian wyglądał na oszołomionego.
„Do kogo?”
Marcus już wiedział.
„Do chłopca.”
Theodore powiedział to jednocześnie.
„Do niego.”
Mój syn miał mniej niż jeden dzień.
I najwyraźniej dysponował majątkiem.
Twarz Juliana pociemniała.
„Dlatego Marcus wrócił.”
Marcus się odwrócił.
„Nie.”
„Czekałeś, aż urodził się mój syn.”
„Wróciłem, ponieważ akta zgonu Evelyn zostały aktywowane, gdy szpital zarejestrował narodziny chłopca urodzonego w rodzinie Mercer.”
Claire patrzyła.
„Evelyn stworzyła te wiadomości?”
Marcus pokręcił głową.
„Może niektóre. Zaprojektowała alerty powiązane z rejestrami publicznymi”.
Podniosłem telefon.
„Więc ona wysłała je spoza gr/@ve?”
„Nie. Systemy automatyczne. Zaplanowane wyzwalacze.”
Brzmiało to niemożliwie.
A przecież film, który mamy przed sobą, czekał trzy lata.
Julian spojrzał na moje dziecko.
“Ile?”
Marcus odpowiedział.
„Potencjalnie wszystko.”
„Co to znaczy „wszystko”?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






