Odchylił się do tyłu, jakby odpowiedź fizycznie go dotknęła.
Claire rzeczywiście miała zamiar mu powiedzieć.
Uświadomienie sobie tego było gorsze niż przekonanie, że zawsze zamierzała zachować swoją tożsamość w tajemnicy.
Claire sięgnęła do teczki i wyjęła złożoną stronę.
„Napisałem to rano w dniu moich urodzin.”
Daniel rozpoznał jej pismo.
Nie podała mu papieru.
“Co to jest?”
„Lista rzeczy, które chciałem, żebyśmy zrobili po tym, jak ci powiedziałem. Spłacić kredyt hipoteczny. Założyć fundusz na studia dla siostrzenicy. Zainwestować w firmę dopiero po niezależnej weryfikacji. Miesięczne podróże. Założyć razem fundację, jeśli chcesz”.
Daniel przełknął ślinę.
„Chciałeś zainwestować w Mercer?”
„Gdyby recenzja wykazała, że jest to solidne”.
„To by nas uratowało”.
„Nie” – powiedziała Claire. „Przegląd wykazałby dług. Wykryłby opóźnienia w projekcie. Prawdopodobnie wykryłby sfałszowaną gwarancję”.
Daniel wpatrywał się w stół.
„Więc nawet wtedy byś odszedł.”
“Nie wiem.”
Jego wzrok natychmiast się podniósł.
Claire ponownie złożyła papier.
Gdybyś powiedział mi prawdę, zanim sam ją odkryłem, może mielibyśmy o czym rozmawiać. Ale sypiałeś z Vanessą. Skłamałeś na temat firmy. Pozwoliłeś komuś użyć mojego nazwiska. A kiedy skonfrontowałem cię z tą sprawą, odepchnąłeś mnie i kazałeś mi wyjść.
Jej głos pozostał idealnie spokojny.
„Dziedzictwo nie zakończyło naszego małżeństwa, Danielu. Uświadomiło ci tylko, co zmarnowałeś”.
Jego oczy zrobiły się czerwone.
„Byłem zły.”
„Miałeś do tego prawo”.
„Mogę się zmienić.”
„To się zmień.”
Daniel pochylił się do przodu.
„Czy to znaczy, że jest szansa?”
“NIE.”
Claire odpowiedziała natychmiast.
Potem wstała.
„Powinieneś się zmienić, bo musisz żyć w zgodzie ze sobą, a nie dlatego, że myślisz, że na końcu czeka cię nagroda”.
Wyszła.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





