– Za co?
– Za pokazanie mi, kim jesteś, zanim zmienię zamki, by zrobić miejsce dla ciebie.
Margaret zareagowała natychmiast.
– Nie możesz odejść od małżeństwa podczas przyjęcia weselnego.
– Mogę odejść od oszustwa o każdej porze.
Michael sięgnął w stronę mojego ramienia, ale odsunęłam się, zanim zdążył mnie dotknąć.
– Nie dotykaj mnie.
Jego ręka zatrzymała się w powietrzu i dziesiątki ludzi to widziały. Jakakolwiek władza, którą Michael wierzył, że posiada na osobności, znikała pod uwagą całej sali balowej.
Sięgnęłam po mikrofon po raz ostatni.
– Przyjęcie jest już opłacone. Proszę, cieszcie się kolacją, ciastem i otwartym barem. Przepraszam za przerwanie.
Następnie spojrzałam wprost na Michaela.
– Żadne prezenty nie zostaną zwrócone osobom, które uznają to za zabawne.
Nerwowy śmiech przeszedł przez salę, a moja kuzynka Ellen faktycznie wzniosła w moją stronę kieliszek. Odłożyłam mikrofon i skierowałam się w stronę drzwi sali balowej.
Margaret krzyknęła za mną.
– Wrócisz na kolanach, gdy zrozumiesz, że małżeństwo nie polega na samolubnej niezależności.
Zatrzymałam się w drzwiach i spojrzałam przez ramię.
– Nie, Margaret. Małżeństwo nie polega na samolubnej niezależności. Nie polega też na zorganizowanej kradzieży.
Następnie wyszłam z własnego przyjęcia weselnego, zostawiając za sobą Michaela, jego matkę i ich starannie zaplanowany układ.
To, czego ani oni, ani nikt inny jeszcze nie rozumiał, to fakt, że umowa przedmałżeńska była dopiero początkiem konsekwencji, z którymi mieli się wkrótce zmierzyć.






