Kilka minut później na miejsce przyjechała policja.
Pogrzeb przerwano, teren odgrodzono, a trumnę zabrano do badań.
Początkowo nikt nie rozumiał, jak obcy człowiek mógł w ogóle znaleźć się w środku.
Wkrótce jednak wyszedł na jaw jeszcze dziwniejszy szczegół.
Nieznajomy okazał się księgowym dużej firmy budowlanej, który od kilku dni był uznawany za zaginionego.
Według śledczych krótko przed zniknięciem mężczyzna zamierzał przekazać władzom dokumenty dotyczące wielkich oszustw finansowych.

Potem przepadł bez śladu.
Sprawdzenie trasy dostawy trumny wykazało, że na jednym z etapów transportu podmieniono dokumenty, a przewóz odbywał się przez firmę zarejestrowaną na podstawione osoby.
Śledczy doszli do przerażającego wniosku.
Ktoś postanowił wykorzystać tragedię rodziny Emilii.
Przestępcy liczyli na to, że nikt nie będzie sprawdzał zamkniętej trumny przed pochówkiem.
Gdyby czterej mężczyźni nie zauważyli jej dziwnego ciężaru, grób zostałby po prostu zasypany ziemią.
A wraz z Emilią pod ziemią na zawsze zniknąłby człowiek, który mógł zostać głównym świadkiem w wielkim śledztwie.
Daniel przyjechał na cmentarz, aby pożegnać żonę.
Ale to właśnie jego żądanie otwarcia niespodziewanie ciężkiej trumny udaremniło plan, który niemal się powiódł.






