CZĘŚĆ 2
Orkiestra zatrzymała się w środku nuty.
Wszystkie twarze odwróciły się, gdy drzwi sali balowej się otworzyły. Szedłem pod kryształowymi lampami z Noahem u boku i tatą za ramieniem. Uśmiech Dereka zniknął tak szybko, że wyglądał, jakby go nie było.
Vanessa chwyciła go za ramię. „Dlaczego ona tu jest?”
Derek otrząsnął się ze śmiechu. „Najwyraźniej upokorzenie potrzebuje publiczności”.
Kilku gości zachichotało niepewnie. Jego matka, Margaret, wstała od stołu w srebrnej sukni i wskazała na nas.
„Ochrona! Wynieście tę kobietę, zanim zniszczy zdjęcia.”
Dyrektor ds. bezpieczeństwa nie ruszył się z miejsca.
Szłam dalej przejściem między stolikami udekorowanymi białymi różami i złotymi świecami. Noah ścisnął moje palce, ale szedł dalej. Obiecałam mu, że nie będziemy krzyczeć, bez względu na to, co zrobi jego ojciec.
Derek zszedł ze sceny. „Claire, to żałosne. Nie mogłaś znieść mojego szczęścia?”
„Przyszedłem, bo wspomniałeś o moim dziecku”.
„Nasze dziecko” – warknął.
„Ciekawe. Pamiętałeś o tym dziś wieczorem.”
Vanessa nachyliła się do mikrofonu. „Wszyscy wiedzą, że wykorzystuje chłopaka, żeby żądać pieniędzy”.
Noah się wzdrygnął. Szczęka taty stwardniała, ale dotknąłem jego rękawa. Jeszcze nie.
Derek wziął nasze unieruchomienie za strach. Wszedł z powrotem na scenę i rozłożył ręce.
„Skoro moja zgorzkniała była przerwała, może powinna poznać człowieka odpowiedzialnego za mój sukces”. Wskazał na stół, przy którym siedzieli dyrektorzy Vale Meridian. „Jutro zostanę starszym wiceprezesem. Ten awans opłacił to wszystko”.
„Nie” – powiedział tata. Jego głos niósł się bez mikrofonu. „Nie”.
Derek wpatrywał się w niego. W jego oczach powoli pojawiało się rozpoznanie. Widział tatę na raportach rocznych, spotkaniach akcjonariuszy i w oprawionych fotografiach w centrali firmy.
Cała twarz mu odpłynęła.
Tata zatrzymał się pod sceną. „Arthur Vale”.
W pokoju zapadła cisza.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






